![]() |
| fot. Paweł Boruta |
Od najwcześniejszych lat lubiłem kuchnię i wszystko, co się z nią wiązało. Nawiasem mówiąc, byłem żarłokiem. Trochę za szybko rosłem – zarówno wzdłuż, jak i wszerz. Lekarze zalecili bezwzględną dietę. Zbiegło się to w czasie z podziałem domowych obowiązków. Bez namysłu i wahania wybrałem kuchnię jako miejsce mojej pracy. Uznałem, że lepiej być blisko kuchenki i lodówki, niezależnie od zaleceń dietetyków. Ponadto mój dziadek był masarzem. Od małego mogłem więc poznawać tajniki wyrobu dobrych wędlin. Wszystko to razem, plus moje zamiłowanie do dobrego jedzenia, pchnęło mnie w kierunku zdobywania szlifów w zawodzie kucharza.














