AAA
fot. AKPA
Sprawa Dody, oskarżonej przez prokuraturę o obrazę uczuć
religijnych za określenie autorów Biblii mianem "naprutych winem i palących jakieś zioła", nie
będzie umorzona - postanowił w poniedziałek sąd, oddalając wniosek obrony. Proces - za pół roku.
Obrońca piosenkarki domagał się umorzenia sprawy "wobec
braku cech przestępstwa w czynie jej przypisanym, lub wobec znikomej szkodliwości jej czynu".
Wniosek o umorzenie sprawy sąd uznał za przedwczesny i zdecydował, że sprawa będzie rozpoznana na
procesie, w trakcie którego muszą zostać przesłuchani: biegły językoznawca i sama piosenkarka.
Samej oskarżonej nie było w poniedziałek w sądzie - nie miała takiego obowiązku. Będzie natomiast
musiała stawić się na rozprawę jako oskarżona - może się spodziewać wezwania na grudzień lub
styczeń.
Latem 2009 r. w wywiadzie prasowym Dorota Rabczewska, mówiąc o Biblii, stwierdziła, że "bardziej
wierzy w dinozaury niż w Biblię", bo - jej zdaniem - "ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty
winem i palący jakieś zioła". Dopytywana, o kim mówi, dodała: "o tych wszystkich gościach, którzy
spisali te wszystkie niesamowite historie".
Zawiadomienie do prokuratury złożył przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami
Ryszard Nowak. Zarzucił piosenkarce przestępstwo znieważenia przedmiotu czci religijnej i obrażenia
uczuć religijnych m.in. chrześcijan i żydów. Powołał się na artykuł Kodeksu karnego, który stanowi:
"Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub
miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
Drugie doniesienie złożył senator PiS
Stanisław Kogut, który uważa, że piosenkarka przekroczyła dopuszczalne granice i powinna przeprosić
wyznawców wiary katolickiej oraz judaizmu.