Nasze hity
Powoli zmienia się także ogólne podejście Polaków do kwestii praw nie tylko ich podopiecznych, ale także zwierząt hodowlanych.
- O „pluszaki” najłatwiej dbać, bo są nam najbliższe i wyciskają łzy – mówi Jacek Bożek. - Ja dbam o ochronę praw takich zwierząt jak świnie, konie, krowy, bo to tak samo czujące istoty jak pies czy kot. Dlatego miałem ogromne obawy, kiedy organizowałem akcję „Jeszcze żywy karp”. To co Polacy robią z tymi rybami w okresie przedświątecznym, to barbarzyństwo. Bałem się, że zostanie to odebrane jako atak na tradycję. Ale ludzie podchodzą do tego z coraz większym zrozumieniem, jest pozytywny odzew, nawet szefowie sklepów dzwonią do nas i pytają co robić. Świadomość zmienia się szczególnie wśród ludzi młodych w dużych miastach.
Jeśli angażujemy się w działalność na rzecz zwierząt pamiętajmy tylko o jednym. To najczęściej zamienia się w pasję, której jesteśmy wierni całe życie. - Zacząć można zawsze, ale potem trudno skończyć, nawet jeśli pesel wskazuje, że już trzeba – śmieje się Renata Tatomir-Majewska.
POLECAMY:
CZŁOWIEK TO WIĘKSZE BYDLĘ












