Jadąc sobie przez Azję...

Agnieszka Kozak / 25.11.2009
wp.pl>
 AAA
Trudno mi w to uwierzyć. Druga część twojej książki zawiera bardzo precyzyjne wskazówki, wydaje się, że wszędzie potrafisz się odnaleźć. Skąd pomysł na taki przewodnik? Rzadko można takie spotkać.
No właśnie stąd! Że się ich nie pisze. Pierwsza część, czyli wspomnienia z podróży, mogą się wydać mniej lub bardziej banalne, a druga… Wiedziałam, że nie ma jednej książki, w której zebrane są wszystkie rady. I to nie dla podróżników doświadczonych, lecz takich jak ja, którzy chcieliby podróżować, ale boją się zacząć – ja już się nie boję. Mówisz o tym bez wstydu.
Bo ja się bałam. Dlatego też spędziłam godziny w internecie szukając np. adresów bankomatów i informacji o nich. Ale najwięcej nauczyłam się już na miejscu.

Z twojej książki wynika że dobry podróżnik równa się świetne przygotowanie internetowe i wcześniejszy wywiad, plus intuicja…

Ależ tak! Przed wyjazdem najbardziej bałam się dwóch rzeczy: że mnie okradną i że zachoruję – czyli sytuacji, które mogą nam się przydarzyć wszędzie. Nie możesz zakładać, że na pewno przytrafią ci się w podróży, ale musisz być przygotowana, że może tak się stać. No i mnie okradli. Ale ponieważ wiedziałam, że nie wolno trzymać wszystkich pieniędzy w jednym miejscu, zginęła mi niewielka suma. Powiedziałam więc sobie tylko: „zdarza się” i pojechałam dalej.

Kiedy czyta się „Jadę sobie”, odnosi się wrażenie, że największą przygodą jest przyzwyczajanie się do nowych warunków, do nowego kraju…

… co zwykle trwa kilka dni. Dawałam sobie czas na rekonesans, żeby się dowiedzieć, czy mogę podać na przykład kierowcy w autobusie cały banknot, czy muszę zapytać o cenę i odliczyć dokładnie taką sumę. To są ważne rzeczy.

Moja ulubiony fragment z twojej książki to ten, w którym ktoś dopytuje się ciebie, jak przygotowujesz się do podróży. Odpowiadasz, że zapuszczasz grzywkę…

Tak, bo kwestia kosmetyków, higieny czy ubrań też jest ważna - zwłaszcza dla kobiet. Dlatego w drugiej części książki są np. wskazówki, jak podciąć i ufarbować włosy w podróży albo gdzie znaleźć pastę do zębów, krem czy podpaski.

A najważniejsza lekcja, którą można znaleźć w drugiej części książki?

Że cokolwiek się dzieje – zawsze znajdzie się ktoś, kto nam pomoże. W dalekich krajach nawet szybciej niż w Polsce. Tamtejsi ludzie są otwarci i ciekawi nas. Trzeba też im zaufać i jeśli np. przeziębimy się, pozwólmy poić się gorącą wodą z miodem i imbirem, bo to najlepsze lekarstwo. Ale przede wszystkim przed wyjazdem na nic się nie nastawiajmy i niczego nie oczekujmy, bo wszystko na pewno będzie inaczej.
1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~singielka [2010-03-24 13:23]

samotna podróż po Azji
ja też sama podróżowałam po Azji. Ponad 8 miesięcy. Sri Lanka-Tajlandia-Malezja-Singapur-Indonezja-Sri Lanka.Teraz napisałam książkę o tej podróży.Właśnie pracuję nad nadaniem jej ostatecznego kształtu. Miałam trochę gorzej, niż pani Marzenka, ponieważ nie jestem w tak korzystnym wieku i nie znam żadnego obcego języka. Po powrocie przeczytałam książkę "Jadę sobie". Bardzo mi się podobała. Czytam niemal wszystko, co wydają autentyczni podróżnicy i planuję następną podróż. Może zdążę. pozdrawiam, singielka

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ania [2009-11-29 21:05]

wycieczki
Ja tam ,jeslijuz gdzies wyjezdzam to albo przez biuro podrózy ,albo do znajomych.Teraz upatrzyłam sobie kilka fajnych hoteli,i zarezerwuje je przez esky.pl

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach