Piwo to nie jest alkohol?

Olga Widerszal-Piotrowska, psychoterapeuta, mediator rodzinny / 02.11.2010
wp.pl>
 AAA
Rozpoczęła pracę. Zaczęły się wspólne spotkania z nowymi znajomymi z pracy, wyjazdy integracyjne. Po alkoholu czuła się swobodnie, bardziej pewna siebie. W ciągu tygodnia piła codziennie, siedząc sama w domu. Najpierw kieliszek wina, potem coraz więcej. Czuła się coraz gorzej, była zmęczona, źle spała, stała się niecierpliwa i kłótliwa. A na początku było tak wesoło… I wtedy poznała Radka. Dzięki niemu rozpoczęła leczenie. Po 3 latach wzięli ślub. Są szczęśliwymi rodzicami trzyletniego Jasia. Jak się zaczęło? Jak zawsze: niewinnie…
Jarek, 32 lata, zapalony rowerzysta. W każdy weekend organizuje wycieczki rowerowe. Jeździ z żoną Kasią, czasem ze znajomymi. Wymyśla atrakcyjne trasy, stara się, żeby zawsze odwiedzać jakieś ciekawe miejsca, jednak ostatnio żona zauważyła, że łączy je coś jeszcze – każda trasa przebiega obok sklepu spożywczego, w którym sprzedawany jest alkohol. Za każdym razem Jarek zatrzymuje się i pod pozorem ugaszenia pragnienia po intensywnym wysiłku, kupuje 2-3 piwa. Jedno na teraz, drugie na tzw. wszelki wypadek lub do domu.
Zwykle podczas wycieczki wypija wszystkie. Na uwagi żony odpowiada, że piwo to nie alkohol. Po powrocie do domu siada przed telewizorem i wypija kolejne trzy piwa. I tak w każdy weekend. W tygodniu coraz częściej wraca do domu pod wpływem alkoholu. Kasia jest przerażona, boi się co będzie dalej.

Jarek nie chce słuchać Kasi. Unika rozmów. Na jej uwagi na temat alkoholu zaczął ostatnio reagować agresywnie. Doszło do kilku kłótni, podczas których Jarek krzyczał na Kasię, obrażał ją, w złości stłukł kilka talerzy. Teściowa jednak wini za to Kasię, uważa, że syn za dużo pracuje. Teść tłumaczy, że to normalne, że Jarek musi się odstresować. Ale Kasia nie chce tak dalej żyć. Nie wie jak długo to wytrzyma… Nie wie czy wytrzyma…

Scenariusze bywają różne… pamiętajmy jednak, że zawsze cierpi zarówno osoba uzależniona, jak i jej najbliżsi, rodzina, przyjaciele. Jeżeli mamy w rodzinie alkoholika warto pamiętać, aby nie ukrywać jego choroby, nie ponosić za niego konsekwencji jego picia: nie płacić jego długów, nie realizować jego zobowiązań, nie usprawiedliwiać go przed innymi i zacząć dbać o własne potrzeby, domagać się szacunku i kulturalnego traktowania. Im szybciej alkoholik zda sobie sprawę ze skali swojego uzależnienia, tym większa szansa, że zdecyduje się podjąć leczenie, a koszmar jaki nieświadomie zafundował swoim najbliższym wkrótce się skończy.

Alimenty - kiedy sąd może zmienić zdanie?

Polub kobieta.wp.pl na Facebooku

1 2 3 z 3
oceń
tak 4 80%
nie 1 20%

Galerie


Opinie (1)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~PANISKO 2010-11-06 (19:42) 3 lata 5 miesięcy 16 dni 13 godzin i 14 minut temu

Alkoholizm dawniej i dziś - istota zła ciągle ta sama
Alkohol to zguba, nie tylko dla człowieka, nie tylko dla rodziny, całego miasta, ale i dla całego naszego Narodu. Plaga alkoholizmu miała miejsce zwłaszcza w czasach PRL-u, dzisiaj niektórzy piją /nie tylko/ piwo codziennie i wszędzie. Nic nie usprawiedliwia alkoholika, wina jego jest bezsprzeczna! Ale czy tylko jego? Polki nie widzą, bo widzieć nie chcą tej zależności, że alkoholik to mężczyzna, który dał sobie narzucić kobiecą moralność. W Polsce jest on zniewolony cmoknonsensem, 8 marca ukazuje swoją podczłowieczość w stosunku do wyższej i godniejszej kobiety. Jak ktoś zatracił poczucie swojej godności, zatraca to poczucie i w innych dziedzinach Odwrotnie ludzie, którzy są dowartościowywani, a tym samym świadomi swojej godności - są mocniejsi psychicznie. Niestety, trudno jest w Polsce spotkać "prawdziwego" mężczyznę.

odpowiedz

Twoja historia

opisz swoją historię

Bądź z nami na bieżąco