Nasze hity
Jak dodał kobiety, które przyjeżdżają do jego kliniki, aby przerwać ciążę, pochodzą z całej Polski, mają od 16 do 48 lat, są na ogół wykształcone, dobrze sytuowane, ich wiedza o antykoncepcji jest dobra, zaszły w nieplanowaną ciążę przez przypadek; proste kobiety ze wsi stanowią wyjątki.
"90 proc. kobiet jest zastraszonych, że już nigdy nie zajdą w ciążę, ale mimo to przyjeżdżają. Jest grupa kobiet, które są w ciąży z uszkodzonym płodem, mają prawo do legalnej aborcji w Polsce, ale przyjeżdżają, w obawie przed stygmatyzacją, poza tym często trudno znaleźć lekarza, który by przeprowadził zabieg" - mówił dr Rudziński.
Obowiązująca od 1993 r. ustawa dopuszcza aborcję, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku gwałtu.
Jak wynika z danych resortu zdrowia, w 2008 r. zarejestrowano 499 aborcji. Przyczyną 32 zabiegów było zagrożenie zdrowia lub życia kobiety, a 467 przeprowadzono w wyniku badania prenatalnego wskazującego na duże prawdopodobieństwo nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Nie odnotowano żadnego przypadku przerwania ciąży, która byłaby wynikiem czynu zabronionego. Z szacunków Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że rzeczywista liczba aborcji wynosi ok. 150 tys. rocznie, z czego 10-15 proc. mogą stanowić zabiegi przeprowadzane za granicą.
Liczby te kwestionują przeciwnicy aborcji. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka Antoni Zięba szacuje, że nielegalnych aborcji w Polsce wykonuje się 7-14 tys. rocznie. Przywołał także oficjalne brytyjskie statystyki, według których zaledwie 20 Polek dokonało w zeszłym roku aborcji w Wielkiej Brytanii. Ann Furedi z Wielkiej Brytanii, dyrektorka British Pregnancy Advisory Service zaznaczyła jednak, że choć w oficjalnych statystykach Polki stanowią niewielki procent, nieoficjalnie wiadomo, że stanowią jedną trzecią pacjentek klinik przeprowadzających aborcję.
Zdaniem Zięby "nagłaśnianie nieprawdziwych danych to element ideologicznej walki o legalizację aborcji w Polsce". Podkreślił przy tym, że walka ta jest prowadzona wbrew opinii społecznej, ponieważ badania pokazują, że społeczna akceptacja dla przerywania ciąży jest z roku na rok coraz mniejsza.
W czasie wysłuchania przed Sejmem demonstrowało kilkunastu przeciwników aborcji. Trzymali transparenty z wizerunkami zakrwawionych ludzkich płodów i napisami: "Aborcja dla Polek. Zalegalizowana przez Hitlera 9 marca 1943 r.", "Biznes aborcyjny. Kto zarabia na zabijaniu?".
Organizatorzy pikiety z Fundacji Pro przekonywali, że z faktu, że Polki poddają się aborcji za granicą nie wynika, że należy im ułatwić dokonywanie aborcji w Polsce. "Zabijanie dzieci jest zbrodnią. Jeśli jest dokonywane na masową skalę, jest ludobójstwem. Fakt dokonywania ludobójstwa w wielu krajach europejskich nie jest powodem legalizowania ludobójstwa w Polsce. Naszym obowiązkiem jest upominanie się o życie każdego niewinnego człowieka" - podkreślił Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro.(PAP)
POLECAMY: 15. URODZINY WIRTUALNEJ POLSKI! GWIAZDY SKŁADAJĄ NAM ŻYCZENIA















