AAA
Wakacje na wielkim statku – kiedy schodzimy na ląd za każdym razem w innym porcie – mają niezwykle dekadencki posmak. Podejrzewam, że połowa osób, która decyduje się na taką „podróż”, robi to ze względów sentymentalnych, z poczucia, że to jeden z niewielu sposobów podróżowania, którego nie da się jakoś znacząco „ulepszyć” czy przyspieszyć. To nadal – całkowicie nowoczesne - wakacje w stylu retro.
Niespieszność podróży statkiem uspokaja. Nie można przyspieszyć cumowania w kolejnym porcie, nie można też znacznie zwiększyć prędkości. Pozostaje poddać się kołysaniu i oddać przyjemnościom: posiłkom, lekturze, rozmowie. Wygrzać się na słońcu. Czy tak wyglądało to również dwadzieścia, trzydzieści, siedemdziesiąt lat temu?