Święta i grzeszna

Justyna Kobus / 06.01.2010
SUKCES>
 AAA
– Nie jestem dziewczyną z Hollywood. Nie rozumiem kultu młodości, obsesyjnej dbałości o ciało, nudnych spotkań, które mają przynieść lepsze warunki kontraktu i nic więcej – tłumaczyła już po powrocie do Europy. Nie rozumie też zachwytów nad filmami Tarantina bawiącego się przemocą. Pe nie pije, nie pali, nienawidzi narkotyków i ponad balowanie do rana przedkłada kameralne spotkania z przyjaciółmi. Znajomi z LA opowiadają ze śmiechem, jak pewnego dnia zadzwoniła rano przeprosić, że nie przyjdzie, bo przehulała całą noc. Chcieli sprawdzić, w jakim jest stanie – okazało się, że wypiła jedno piwo, wypaliła kilka papierosów, po czym poszła na nocny seans do kina! Najwyraźniej katolicka szkoła i surowe wychowanie, jakie odebrała, nie predestynują jej na rozrywkową dziewczynę.
Obce w Hollywood
W kontekście tego „cnotliwego” żywota mało prawdopodobne wydają się być jej „rozliczne romanse”! A może poza związkiem z Cruise’em reszta to tylko wymysł paparazzich? Niedawno Penélope wyprowadziła się z LA. Kupując apartament w Nowym Jorku, udowodniła, że jej niechęć do Fabryki Snów nie jest czczą gadaniną. Ciekawe, że obie jej najlepsze przyjaciółki – Meksykanka Salma Hayek i Afroamerykanka Halle Berry – mówią o sobie jak ona: „Obce w Hollywood”. Zwłaszcza Salma, z którą przyjaźnią się od czasu pracy nad wspólnym filmem „SexPistols”, jest jej szczególnie bliska. „Dwie gorące, seksowne Latynoski, miast z sobą rywalizować, stały się przyjaciółkami. Niesamowite i nienormalne w Hollywood” – dziwił się jeszcze długo po zakończeniu zdjęć scenarzysta i reżyser filmu Luc Besson. Salma zaś w jednym z wywiadów, pytana o przyjaciółkę, mówi z przekonaniem: „Pe to święta za życia, nie znam nikogo równie dobrego, jak ona”.

Biorąc poprawkę na egzaltowany ton wyznania, trzeba jednak przyznać, że Salma wie o niej najwięcej. Zna m.in. historię jej wolontariatu w dalekiej Ugandzie, gdzie Penélope przez kilka miesięcy, jeszcze jako mało znana aktorka, opiekowała się chorymi dziećmi. Wie też, choć Pe nigdy się tym nie chwali, że to ona najwięcej spośród gwiazd show-biznesu łoży na dobroczynność – potrzebującym oddaje podobno 40 procent swoich honorariów za filmy. Na przykład dochód z popularnego w Ameryce i Anglii „The Hi-Lo Country” Stephena Frearsa w całości przekazała na konto dziecięcego hospicjum im. Matki Teresy w Kalkucie. W rodzinnym Madrycie wspiera pozarządową organizację Sebra Foundation, jest także współzałożycielką kliniki dla bezdomnych dziewcząt itd. W świetle tych wszystkich informacji przydomek „Madonna z Madrytu” zdaje się brzmieć bardziej wiarygodnie.

Życie jak w Madrycie

Mówi, że jest w najlepszym momencie swego życia, ale nie zdradza, czy zawdzięcza to Javierowi. Kończy rozmowę nawet z uwielbiającymi ją hiszpańskimi mediami, kiedy te próbują uszczknąć choćby słówko na temat ich związku. „Dziękuję i do widzenia” – powiedziała ostatnio podczas wywiadu na żywo dla jednej ze stacji radiowych i zirytowana wyszła ze studia w połowie rozmowy. Pe ma temperament. Denerwuje się już samym pytaniem o to, gdzie jest jej miejsce – w rodzinnym kraju czy może w Ameryce. – Moim prawdziwym domem pozostaną na zawsze Hiszpania i Madryt. Stany to kraj, w którym jedynie pracuję – tłumaczy zniecierpliwiona. Teraz ma w planach inwestowanie właśnie w rodzinnym Madrycie między innymi w filmową produkcję. Zapewne wzorem Salmy Hayek, która wyprodukowała intrygującą „Fridę” i obsadziła samą siebie w tytułowej roli. Na planie „Vicky, Cristina, Barcelona” Woody’ego Allena zainteresowała się fotografią, więc kto wie, może zajmie się nią profesjonalnie.

25 grudnia, czyli dzień przed planowanym ślubem z Javierem, na ekrany amerykańskich kin wejdzie typowany na zwycięzcę Oscarów 2010 musical „Nine” z jej udziałem. Inspirowany słynnym „Osiem i pół” Federico Felliniego, wyreżyserowany przez Roba Marshalla, twórcę „Chicago”, będzie muzycznym debiutem Pe. Najbardziej czekają na film śpiewająca kiedyś mama i brat, który odwiedził ją podczas pracy i udzielał wskazówek. I choć aktorka przyznaje, że pierwsza piosenka przyprawiła ją o przerażenie, a w czasie zdjęć przeżywała katusze, nieliczni, którzy film widzieli, zapewniają, że jest znakomita. Dobrze poinformowani zarzekają się, że 26 grudnia to wielokrotnie potwierdzana data ślubu Penélope i Javiera. Czy może wydarzyć się coś, co przeszkodzi młodej parze? Pe bywa nieobliczalna. Z pozoru zrównoważona, innym razem skłonna do szaleństwa. Święta i grzeszna…

Tekst Justyna Kobus

Zdjęcia Mert Alas & Marcus Piggott
1 2 3 4 5 z 5
oceń
0
2
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~celia [2010-06-01 07:28]

Prawda
Jest piękną kobietą. A do tego zawsze gustownie i modnie ubraną..

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~celia [2010-06-01 06:28]

Prawda
Jest piękną kobietą. A do tego zawsze gustownie i modnie ubraną..

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ashka [2010-05-18 11:16]

piękna para...
on przystojny, ona śliczna :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mmmm [2010-03-11 13:37]

Przeciez premiera nine już była....Oni już są małżeństwem?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~czarna [2010-02-11 13:58]

piękna kobieta i utalentowana aktorka,bardzo naturalna!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
monia [2010-01-26 22:24]

super babka
rozum ma we właściwym miejscu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~O!!!!!! [2010-01-07 11:40]

Penelope
Bedzie to najpiekniejsza para na swiecie ! Dzieci urodzi przecudne ! Hiszpanska Sophia Loren ! Amerykanska Elizabety Taylor - pokloncie sie Penelopie Cruz !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kkk [2010-01-06 21:40]

piękny nos, taki wydatny
bardzo hiszpański

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
gosiaera5 [2010-01-06 18:29]

To super, że ma tyle zalet
Dobrze widzieć też pozytywy, tak ukryte przed widzami i czytelnikami

odpowiedz

Partnerzy

  • Fashion TV Fashion TV
  • Kawa Kawa
  • mamazone mamazone
  • zdrowy-seks zdrowy-seks
  • Pięknieję Pięknieję
  • onaonaona onaonaona

Zobacz w innych serwisach