Nasze hity
Biorąc poprawkę na egzaltowany ton wyznania, trzeba jednak przyznać, że Salma wie o niej najwięcej. Zna m.in. historię jej wolontariatu w dalekiej Ugandzie, gdzie Penélope przez kilka miesięcy, jeszcze jako mało znana aktorka, opiekowała się chorymi dziećmi. Wie też, choć Pe nigdy się tym nie chwali, że to ona najwięcej spośród gwiazd show-biznesu łoży na dobroczynność – potrzebującym oddaje podobno 40 procent swoich honorariów za filmy. Na przykład dochód z popularnego w Ameryce i Anglii „The Hi-Lo Country” Stephena Frearsa w całości przekazała na konto dziecięcego hospicjum im. Matki Teresy w Kalkucie. W rodzinnym Madrycie wspiera pozarządową organizację Sebra Foundation, jest także współzałożycielką kliniki dla bezdomnych dziewcząt itd. W świetle tych wszystkich informacji przydomek „Madonna z Madrytu” zdaje się brzmieć bardziej wiarygodnie.
Życie jak w Madrycie
Mówi, że jest w najlepszym momencie swego życia, ale nie zdradza, czy zawdzięcza to Javierowi. Kończy rozmowę nawet z uwielbiającymi ją hiszpańskimi mediami, kiedy te próbują uszczknąć choćby słówko na temat ich związku. „Dziękuję i do widzenia” – powiedziała ostatnio podczas wywiadu na żywo dla jednej ze stacji radiowych i zirytowana wyszła ze studia w połowie rozmowy. Pe ma temperament. Denerwuje się już samym pytaniem o to, gdzie jest jej miejsce – w rodzinnym kraju czy może w Ameryce. – Moim prawdziwym domem pozostaną na zawsze Hiszpania i Madryt. Stany to kraj, w którym jedynie pracuję – tłumaczy zniecierpliwiona. Teraz ma w planach inwestowanie właśnie w rodzinnym Madrycie między innymi w filmową produkcję. Zapewne wzorem Salmy Hayek, która wyprodukowała intrygującą „Fridę” i obsadziła samą siebie w tytułowej roli. Na planie „Vicky, Cristina, Barcelona” Woody’ego Allena zainteresowała się fotografią, więc kto wie, może zajmie się nią profesjonalnie.
25 grudnia, czyli dzień przed planowanym ślubem z Javierem, na ekrany amerykańskich kin wejdzie typowany na zwycięzcę Oscarów 2010 musical „Nine” z jej udziałem. Inspirowany słynnym „Osiem i pół” Federico Felliniego, wyreżyserowany przez Roba Marshalla, twórcę „Chicago”, będzie muzycznym debiutem Pe. Najbardziej czekają na film śpiewająca kiedyś mama i brat, który odwiedził ją podczas pracy i udzielał wskazówek. I choć aktorka przyznaje, że pierwsza piosenka przyprawiła ją o przerażenie, a w czasie zdjęć przeżywała katusze, nieliczni, którzy film widzieli, zapewniają, że jest znakomita. Dobrze poinformowani zarzekają się, że 26 grudnia to wielokrotnie potwierdzana data ślubu Penélope i Javiera. Czy może wydarzyć się coś, co przeszkodzi młodej parze? Pe bywa nieobliczalna. Z pozoru zrównoważona, innym razem skłonna do szaleństwa. Święta i grzeszna…
Tekst Justyna Kobus
Zdjęcia Mert Alas & Marcus Piggott




















