AAA
fot. Eastnews
Wszystko, czego chcielibyście się dowiedzieć o seksie, a o czym mówią popularne piosenki, czyli nasze seks-symbole powszechne.
Sukienka w kolorze landrynek
Do końca lat ‘70 seks był w Kalinie. I nawet jeśli trudno uznać Kalinę Jędrusik za ideał urody, to z pewnością jej zmysłowa gra i zachowanie potrafiły rozpalić męską widownię do czerwoności. Zamknięta w loży operowej z Danielem Olbrychskim w pamiętnej scenie z „Ziemi Obiecanej” była tak przekonująca, że Wajda postanowił tę sekwencję ocenzurować 30 lat po premierze filmu. Jędrusik nie była jednak jedynym seks-symbolem tamtego okresu. Dość przypomnieć Barbarę Brylską (zwłaszcza po roli w „Faraonie”), Polę Raksę czy wreszcie powściągliwą, ale jakże piękną, Beatę Tyszkiewicz.
A komu dzisiaj przysługuje miano seks-symbolu? Według sondaży główne kandydatki są dwie: Dorota Rabczewska oraz Anna Przybylska. Ze wskazaniem na tą drugą. To oczywiście uproszczenie, ale nie odbiegające daleko od rzeczywistości polskich fascynacji seksualnych. Doda i Przybylska nie tyle stanowią dwa modele urody (pomijając kolor ich włosów, mają dość podobne rysy), co raczej dwa modele osobowości. Z jednej strony agresywna blond-wamp, z drugiej - skromna i delikatna kobieta kochająca dzieci i rodzinę.
Obie wyrastają również z dwóch nurtów polskiej kultury popularnej: plebejsko-przaśnej (Doda) i mieszczańsko-konserwatywnej (Przybylska). Owe nurty nie muszą mimo to pokrywać się z podziałem na wieś i miasto. Stanowią raczej kategorie symboliczne albo genetyczne - odnoszą się do proweniencji danych wzorców kulturowych.
Sabrina i Franek Kimono
Kultura plebejska wyszła w Polsce spod ziemi dopiero pod koniec lat ‘80. Wcześniejsza polityka PRL-u patronowała wprawdzie kulturze ludowej, ale jednocześnie petryfikowała ją w postać skostniałych, klocowatych zespołów pieśni i tańca. Żywa kultura popularna polskiej wsi nie była w stanie się w nich odnaleźć i szukała dla siebie innych formuł.
Za sprawą stopniowego otwierania się rodzimych mediów na pewne wpływy zachodnie (docierały głównie ochłapy zachodniej kultury masowej), do Polski przyszło między innymi italo-disco. Gatunek zyskał natychmiastową popularność, o czym świadczą chociażby jego liczne parodie z początku lat ‘80 z Frankiem Kimono na czele. Italo-disco z czasem zniknęło z głównego nurtu kultury popularnej, ale zrodziło zupełnie nowe i szalenie żywotne zjawisko w kulturze plebejskiej, jakim do dziś pozostaje disco-polo. Należy jednak pamiętać, że italo-disco oferowało z początku coś więcej, niż tylko skoczną i beztroską muzykę do tańca: stanowiło propozycję obyczajową i estetyczną.
Nie ma chyba nikogo urodzonego przed latami ‘80, kto nie pamiętałby Sabriny i zsuwającego się z jej rubensowskich piersi mokrego stanika. W „Boys, boys, boys” Sabrina śpiewała, że oczekuje dobrej zabawy i przyjemności (tę samą piosenkę śpiewa teraz Doda na swoich koncertach). Tak, bo lata 80., to także lata seksu.
A komu dzisiaj przysługuje miano seks-symbolu? Według sondaży główne kandydatki są dwie: Dorota Rabczewska oraz Anna Przybylska. Ze wskazaniem na tą drugą. To oczywiście uproszczenie, ale nie odbiegające daleko od rzeczywistości polskich fascynacji seksualnych. Doda i Przybylska nie tyle stanowią dwa modele urody (pomijając kolor ich włosów, mają dość podobne rysy), co raczej dwa modele osobowości. Z jednej strony agresywna blond-wamp, z drugiej - skromna i delikatna kobieta kochająca dzieci i rodzinę.
Obie wyrastają również z dwóch nurtów polskiej kultury popularnej: plebejsko-przaśnej (Doda) i mieszczańsko-konserwatywnej (Przybylska). Owe nurty nie muszą mimo to pokrywać się z podziałem na wieś i miasto. Stanowią raczej kategorie symboliczne albo genetyczne - odnoszą się do proweniencji danych wzorców kulturowych.
Sabrina i Franek Kimono
Kultura plebejska wyszła w Polsce spod ziemi dopiero pod koniec lat ‘80. Wcześniejsza polityka PRL-u patronowała wprawdzie kulturze ludowej, ale jednocześnie petryfikowała ją w postać skostniałych, klocowatych zespołów pieśni i tańca. Żywa kultura popularna polskiej wsi nie była w stanie się w nich odnaleźć i szukała dla siebie innych formuł.
Za sprawą stopniowego otwierania się rodzimych mediów na pewne wpływy zachodnie (docierały głównie ochłapy zachodniej kultury masowej), do Polski przyszło między innymi italo-disco. Gatunek zyskał natychmiastową popularność, o czym świadczą chociażby jego liczne parodie z początku lat ‘80 z Frankiem Kimono na czele. Italo-disco z czasem zniknęło z głównego nurtu kultury popularnej, ale zrodziło zupełnie nowe i szalenie żywotne zjawisko w kulturze plebejskiej, jakim do dziś pozostaje disco-polo. Należy jednak pamiętać, że italo-disco oferowało z początku coś więcej, niż tylko skoczną i beztroską muzykę do tańca: stanowiło propozycję obyczajową i estetyczną.
Nie ma chyba nikogo urodzonego przed latami ‘80, kto nie pamiętałby Sabriny i zsuwającego się z jej rubensowskich piersi mokrego stanika. W „Boys, boys, boys” Sabrina śpiewała, że oczekuje dobrej zabawy i przyjemności (tę samą piosenkę śpiewa teraz Doda na swoich koncertach). Tak, bo lata 80., to także lata seksu.
oceń























