fot. ONS
Prócz uczucia, narodowości i talentu łączy parę coś jeszcze – Bardem (Florentino z „Miłości w czasach zarazy” wg Marqueza) to jedyny obok Penélope Hiszpan będący w posiadaniu Oscara. Gdy więc Woody Allen obsadził oboje w zabawnej opowieści o miłości „Vicky, Cristina, Barcelona”, w dodatku w ich rodzinnym kraju, paparazzi zaczęli ostrzyć pazury. Reżyser po zmontowaniu pierwszych scen filmu miał powiedzieć: „Może jeszcze o tym nie wiedzą, ale są sobie przeznaczeni”.
A zaczęło się od tego, że fotoreporterzy wypatrzyli na palcu pięknej Pe (tak nazywają Cruz Hiszpanie) okazały pierścionek. Wiadomo też było, że od czasu pracy nad filmem Allena Cruz i Bardem są nierozłączni. Dziennikarze szybko przypomnieli sobie, że tych dwoje łączyło już coś w przeszłości. Po raz pierwszy spotkali się na planie przesyconej erotyzmem komedii Bigasa Luny „Jamon, jamon” („Szynka, szynka”) w 1992 roku. 17-letnia zaledwie wówczas Penélope nie pozostawiała obojętnym żadnego mężczyzny. Opętanego pożądaniem nastolatka zagrał Bardem. Luna cieszy się sławą skandalisty, dla aktorów na starcie udział w jego filmie to idealny sposób na rozgłos. Dziś Penélope wspomina jednak film jako koszmar. – Potwornie wstydziłam się, gdy trafił do kin – mówi. – Gotowa byłam zrezygnować z aktorstwa. Upłynęło sporo czasu, nim odważyłam się obejrzeć go w całości.






















