Nasze hity
Gdy pomyślę o pani treningu, widzę Józefowicza, w końcu świetnego (i apodyktycznego!) choreografa, który wszystkim dyryguje. Co tam partner?!
(śmiech) Nie pani jedna tak myśli. Gdy zaczęły się próby, znajomi nieustannie dopytywali się: „No i co Janusz na te twoje tańce? Bardzo ingeruje?”. Zdarzyła się zabawna sytuacja na treningu, gdy kolejna osoba dopytywała się: „Czy Józek bardzo się wtrąca do waszych układów?”. W końcu Janek, cudzoziemiec, niemający pojęcia, kim jest Janusz Józefowicz, zainteresował się tym. „A czemu twój mąż miałby się wtrącać? A dlaczego?” – zaczął pytać. Tymczasem mój mąż kompletnie odpuścił! Obecnie pracuje nad scenariuszem do filmu „Metro”. Kiedy wracam z treningu, zamiast pytać o szczegóły, rzuca tylko: „No i jak tam twój Janek z Bazˇin?”. Nawet gdy usiłuję go wciągnąć w dyskusję, demonstrując w domu kroki, słyszę: „Na pewno dasz sobie radę”. Chwilami nie wierzę własnym uszom! Chyba przeszedł jakąś nadzwyczajną przemianę i uznał, że czas na moją artystyczną samodzielność.
I nie jest zazdrosny? „Taniec z gwiazdami” połączył niejedną parę, a pani jest jedną z jego głównych „atrakcji”. I faworytką!
Jak ma nie być zazdrosny, skoro kocha? (śmiech) A mówiąc poważnie, mam wrażenie, że polubił mojego partnera, mimo że, jak stwierdził, Janek jest przystojny. Oczywiście surowo ocenił mój pierwszy występ w programie i, niestety, jak zwykle miał rację.





















