AAA
Dzieci zbierały się sukcesywnie, a razem z nimi rodzice. W końcu miejsca były zapełnione, a w kawiarni panował uroczy chaos. No, może nie dla wszystkich uroczy, bo niektórzy przyszli tu po prostu, aby napić się dobrej kawy, nie podejrzewając, że dzieciaki leżą tu na podłogach i czytają wszechobecne książki. A jest w czym wybierać. Dla najmłodszych, dla najstarszych – można poczytać, kupić, zamówić ulubioną lekturę.
W czasie, kiedy czekaliśmy na Małgorzatę Oracz, naszą lektorkę, Jadźka i inne dzieci dostały kredki i mogły kolorować rysunki z Mikołajkiem. Córka była zadowolona, ale apogeum radości wypadło na chwilę, kiedy do Exlibris Cafe wparował Jasiek – jej największy przyjaciel, wypisz wymaluj Mikołajek z książki Renne Goscinny. Szaleństwo się zaczęło, zaczęto czytać, malować i konsumować. Świąteczna atmosfera w oparach literatury.
Nasze hity
Na szczęście pani Małgorzata z Tetaru Wybrzeże ma syna. Była więc doskonale przygotowana na tę ewentualność, że słuchać ją będą głównie rodzice, którzy Mikołajka wspominają czule z czasów swojej młodości. Bo dzieci... jak to dzieci. Trochę posłuchają, trochę nie. Ale zawsze coś do tych małych głów wpełźnie i zostanie. A Mikołajka można było po spotkaniu zakupić i tym samym zmusić dzieci do poznania bohatera książki w czasie zimowych wieczorów.
Pożegnaliśmy kawiarnię i księgarnię w jednym po pewnym czasie, aby udać się do domu. Na ulicy niespodzianka – Mikołaje na motorach jeszcze tam byli, a tłumów już nie. Jadźka co prawda w ogóle nie rozumie, kim jest ten Mikołaj i nie za bardzo wierzy, że on przyniósł jej prezenty do buta, ale patrzyła z zaciekawieniem. W końcu nieczęsto widzi motory z bliska...
Mikołajki to takie święto, które ma tendencję do przeciągania się aż do Wigilii. Tak też było i tym razem. W poniedziałek w żłobku dostała kolejny prezent, a już w środę przyjdą do niej dziadkowie i pewnie też nie obędzie się bez podarunków. Jako matka polonistka śmiem jednak twierdzić, że najlepszy prezent to książka. Sama kupiłam jej doskonałą lekturę „Basia i bałagan”. Uważam, że cała książka jest o Jadźce i zdania nie zmienię. Będziemy więc ją czytać przed snem, aby zrównoważyć męski świat „Mikołajka”. Bo Mikołajek jest fajnym chłopakiem, ale koleżanek to on za dużo nie ma...
Pożegnaliśmy kawiarnię i księgarnię w jednym po pewnym czasie, aby udać się do domu. Na ulicy niespodzianka – Mikołaje na motorach jeszcze tam byli, a tłumów już nie. Jadźka co prawda w ogóle nie rozumie, kim jest ten Mikołaj i nie za bardzo wierzy, że on przyniósł jej prezenty do buta, ale patrzyła z zaciekawieniem. W końcu nieczęsto widzi motory z bliska...
Mikołajki to takie święto, które ma tendencję do przeciągania się aż do Wigilii. Tak też było i tym razem. W poniedziałek w żłobku dostała kolejny prezent, a już w środę przyjdą do niej dziadkowie i pewnie też nie obędzie się bez podarunków. Jako matka polonistka śmiem jednak twierdzić, że najlepszy prezent to książka. Sama kupiłam jej doskonałą lekturę „Basia i bałagan”. Uważam, że cała książka jest o Jadźce i zdania nie zmienię. Będziemy więc ją czytać przed snem, aby zrównoważyć męski świat „Mikołajka”. Bo Mikołajek jest fajnym chłopakiem, ale koleżanek to on za dużo nie ma...
oceń












