wp
21-04-2017 (12:17)

Nie żyje Magdalena Abakanowicz. Była artystką totalną

Zmarła Magdalena Abakanowicz, wybitna artystka, chyba najbardziej ceniona na świecie polska rzeźbiarka. O jej śmierci poinformował rektor ASP prof. Adam Myjak. - Sztuka nie rozwiązuje problemów, ale czyni nas świadomymi ich istnienia - mówiła.
Podziel się
Opinie
Nie żyje Magdalena Abakanowicz. Była artystką totalną
(PAP/EPA)

Urodziła się w 1930 r. w Falentach, niewielkiej osadzie położonej niedaleko Raszyna. Ojciec Magdaleny, Konstanty Abakanowicz, pochodził z rodziny spolszczonych Tatarów, a jego drzewo genealogiczne wywodziło się w prostej linii od Abak-chana, słynnego mongolskiego wojownika i prawnuka samego Czyngis-chana.

Przyszła gwiazda świata sztuki dorastała w wielkim starym domu, pełnym pamiątek z przeszłości, m.in. listów, jakie jej przodkowie otrzymywali od polskich królów: Kazimierza Jagiellończyka, Jana Kazimierza czy Stanisława Augusta Poniatowskiego.

wp

Magdalena wychowywała się w bardzo patriarchalnej rodzinie, we wspomnieniach opisuje całowanie w rękę ojca przed każdym z posiłków. Zbyt wiele ciepła nie otrzymała także od matki, która nawet nie ukrywała rozczarowania tym, że nie urodziła syna. Dziewczyna modliła się do Boga, by zamienił ją w chłopca, tego samego życzyła sobie w prezencie od św. Mikołaja.

Od najmłodszych lat lubiła „artystyczne” zabawy

- Zanim nauczyłam się posługiwać sprawnie palcami, brałam w dłonie jakieś przedmioty i wiązałam je ze sobą. Tylko ja wiedziałam, dlaczego ten patyk z tym kawałkiem gliny są jedną rzeczą. Bez przerwy grzebałam w ziemi, zajmowałam się lepieniem i tworzeniem przedmiotów o mnie tylko wiadomych znaczeniach - mówiła Abakanowicz w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Miała 9 lat, gdy wybuchła II wojna światowa. Rodzina Abakanowiczów uciekła wówczas z Falent, a w czasie ewakuacji jej matka została postrzelona przez Niemców. - Pocisk oderwał prawy łokieć, ramię zwisało, a ręka stała się tylko kawałkiem mięsa oddzielonym od reszty ciała - opowiadała artystka. Po latach ten przerażający widok stał się inspiracją jej słynnego cyklu "Anatomia".

Drażniące abakany

Po wojnie Abakanowicz, wraz z ocalałymi członkami rodziny, zamieszkała w Warszawie. Rozpoczęła naukę w liceum plastycznym, gdzie jednak nie poznano się na jej talencie. - Okazało się, że wszystko, co robię, jest bez sensu. Na egzaminie wstępnym dostałam glinę i ulepiłam smoka. Powiedziano mi, że na rzeźbę się nie nadaję, bo nie mam wyczucia formy. Poradziłam sobie jakoś na malarstwie, ale bez poczucia, że będę mogła rzeźbić - wspominała w „Wysokich Obcasach”.

wp

Początkowo znacznie lepiej radziła sobie w… sporcie. Była całkiem dobrą lekkoatletką, trzykrotną medalistką mistrzostw Polski w biegach sztafetowych i dwukrotną medalistką zimowych mistrzostw kraju: w biegu na 50 metrów przez płotki oraz w sztafecie 4x50 metrów.

PAP/EPA
Podziel się

Po maturze zdecydowała jednak zdawać na warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Studia wspomina jako straszne doświadczenie. - Takiemu osobnikowi, który z góry wie, co chce, nie można przecież mówić, że chce źle. Ja miałam swój pogląd. Dlatego musiałam chodzić po nocy do pracowni i malować te swoje płótna, inaczej nie dałabym rady - opowiadała.

Magdalena Abakanowicz ukończyła ASP w 1954 r. Później studiowała jeszcze na sopockiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Kilka lat później stworzyła cykl niezwykłych form rzeźbiarskich wykonanych z tkaniny, które podczas wystaw podwieszano u sufitu. Prace, nazwane od jej nazwiska abakanami, robiły ogromne wrażenie ekspresyjnymi barwami, fakturami, a przede wszystkim pomysłowością. - Drażniły ludzi. Były nie w porę. W tkactwie gobelin francuski; w sztuce popart i sztuka konceptualna, a tu magiczne, skomplikowane, ogromne. Mocny język - wspominała po latach Abakanowicz.

wp

W 1962 r. młoda Polka stała się sensacją Międzynarodowego Biennale Tkaniny w Lozannie, a trzy lata później nagrodzono ją złotym medalem na Biennale w São Paulo, co było początkiem jej światowej kariery.

Fascynacja rozmiarem

Przez następne lata Abakanowicz ugruntowywała mocną pozycję w świecie sztuki, prezentując kolejne oryginalne propozycje artystyczne, których częstym elementem były zwielokrotnione sylwetki ludzkie stojące w pewnym porządku. Sensację wzbudziła np. seria "Tłumy" - zgrupowane w szeregach i pozbawione głów korpusy na nogach, wykonane z różnych tworzyw. Podobno artystka stworzyła w sumie blisko tysiąc takich sylwetek, stojących w różnych częściach świata - od Poznania po Hiroszimę.

- Tłum sam w sobie jest niesamodzielny, lecz pozostaje gotowy, by deptać, niszczyć, albo kochać na rozkaz, zupełnie jak bezgłowa kreatura, która w tym wypadku stała się moją główną inspiracją. Do tematu przyciąga mnie również fascynacja rozmiarem ludzkiego ciała, lub raczej potrzeba wskazania tych czynników, które pozwolą wyrazić je jako całość - opisywała swoją inspirację Abakanowicz.

Prace artystki prezentowane były na niemal 200 wystawach na wszystkich kontynentach. Stałe ekspozycje dzieł Polki można podziwiać m.in. w Muzeum Izraela w Jerozolimie, Parku Olimpijskim w Seulu, Hakone Open Air Museum (Japonia) czy Napa Valley w Kalifornii. Abakanowicz jest też autorką koncepcji "architektury arborealnej", czyli gigantycznych domów-drzew, które miały zostać wybudowane w paryskiej dzielnicy La Defense.

wp

Rzeźbiarka do końca życia mieszkała i tworzyła w Warszawie. W 2015 roku zdradziła, że chciałaby stworzyć park swoich rzeźb na terenach przylegających do jej domu na osiedlu Pod Skocznią. Pomysł nie wywołał jednak entuzjazmu urzędników.

Polub WP Kobieta
wp
wp
wp