Tak straciła oszczędności życia. "Chyba tych pieniędzy nie odzyskam"
Joanna Moro, aktorka znana przede wszystkim z roli Anny German, 13 grudnia 2025 roku skończyła 41 lat. Urodzona w Wilnie, od lat mieszka w Warszawie, gdzie realizuje swoje zawodowe i prywatne życie.
W tym artykule:
Joanna Moro już od najmłodszych lat była otoczona kulturą i sztuką. Początkowo marzyła o tym, by zostać kwiaciarką, ale ostatecznie zdecydowała się na aktorstwo. Po maturze dostała się do Akademii Teatralnej w Warszawie, gdzie rozpoczęła przygotowania do kariery aktorskiej. Jej przełomową rolą była postać Anny German w serialu telewizyjnym, która przyniosła jej ogromną popularność.
Joanna Moro: "Cały czas biorę lekcję śpiewu. Rozwijam się"
Polsko-litewskie pochodzenie
Joanna Moro pochodzi z Wilna, gdzie się urodziła i wychowała w polskiej rodzinie. Choć dorastała na Litwie, w jej domu mówiło się po polsku, a litewskiego musiała nauczyć się dopiero w szkole. Wychowanie wyniesione z domu – skromne, oparte na pracy, kulturze i silnym poczuciu tożsamości – ukształtowało jej charakter i wrażliwość. Po przyjeździe do Polski Joanna Moro przez długi czas nie chciała podkreślać swojej litewskości.
–. Byłam egzotyczna. Ale potem przestałam obnosić się z litewskością. Bałam się, że zacznę dostawać tylko role dziewczyn zza wschodniej granicy. Dbałam, by się pozbyć zaśpiewu, czyli melodii w głosie, jaką czasem jeszcze mam. Dziś, gdy od dziesięciu lat żyję w Warszawie i czuję się pewniej, mówię: "Jestem wilnianką". Bo jestem Polką z Wilna. I czuję dumę, że pochodzę z Litwy. Bo to tyle ważnych wspomnień – powiedziała w rozmowie z "Twoim Stylem".
To właśnie w Wilnie kształtowała się wrażliwość aktorki, dlatego często wraca wspomnieniami do tamtych lat. – Za smakami z dzieciństwa. Babcia piekła maślaną bułę z cynamonem. Mięciutka, pachnąca, pyszna. Pamiętam park, do którego chodziłyśmy z mamą. Szłyśmy do niego reprezentacyjną ulicą Wilna, Prospektem Giedymina. Ciągnie się on od placu Katedralnego do rzeki Wilii. A do Wilii wpada mała Wilejka, po której w moim dzieciństwie pływały kaczuszki. Zawsze je karmiłam. To dla mnie ważne miejsce – dodała.
Ostrzeżenie przed oszustami
Niestety, popularność i otoczenie świata celebrytów przyniosły także nieprzyjemne doświadczenia. Joanna Moro padła ofiarą oszustów, którzy na jednym z bankietów podawali się za ekspertów inwestycyjnych. Zaufała niewłaściwej osobie i zgodziła się na zainwestowanie środków w pożyczkę inwestorską, co zakończyło się stratą pieniędzy.
- Na początku co kwartał ["nowy przyjaciel"] przesyłał mi umówione odsetki, a później nie odzyskałam już włożonego kapitału mimo wielokrotnych próśb, telefonów i spotkań. Piszę do niego SMS-y, nic nie odpisuje, nie odzywa się. Ja jestem po prostu bezradna w tej sprawie. Dzwoniłam na policję, rozmawiałam z prawnikami. Umowa jest tak sformułowana, że chyba tych pieniędzy nie odzyskam - tłumaczyła aktorka na łamach "Super Expressu".
– To jest bardzo trudny i bolesny temat. Oszustwa zdarzają się wszędzie nawet na bankietach pośród celebrytów, biznesmenów, którzy podają się za inwestorów i ludzi z poważaną opinią. Wśród agencji eventowych, podających się za twoich menedżerów i biorących sobie 60 proc. prowizji, sporo jest takich przypadków – powiedziała z kolei na łamach "Plejady".
Joanna Moro podzieliła się swoim doświadczeniem i wskazówkami, jak ustrzec się przed oszustami w świecie show-biznesu.
– Trzeba naprawdę uważać na każdym kroku, korzystać z rad prawników i mądrych agentów ze sporym doświadczeniem w branży. W dzisiejszym świecie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo oszusta. Oszuści czują się bezkarni. Prawo jest często bezradne. To straszne, że nieuczciwe osoby bezkarnie mogą dalej działać. I prawo ich nie sięga – dodała.
Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!