Trwa ładowanie...
Materiał partnera

"Mona opowiada o tym, o czym wiele kobiet nie mówi, cierpiąc w ciszy."

Monika Kłos o swojej debiutanckiej książce "Konfetti"

 Źródło: materiały partnera
dqra69v

Dlaczego to właśnie motyl znajduje się na okładce Pani debiutanckiej książki?

Motyl to spektakularny symbol przeobrażenia i transformacji. W swoim cyklu życiowym przechodzi różne postaci, które znacząco różnią się od siebie. Wierzę, że z ludźmi jest podobnie, tylko zmiany zachodzą na głębszym poziomie. To właśnie dzięki gotowości do przemiany i zdolności przekraczania swoich ograniczeń, bohaterka książki jest w stanie podjąć walkę o siebie i o swoje życie. Motyl jest także świetną przeciwwagą do lwa, o którym czytelniczki dowiadują się w pierwszych zdaniach książki.

Czy "Konfetti" jest książką autobiograficzną?

Książka opisuje losy bohaterki Mony, w której cząstki siebie może odnaleźć wiele kobiet. Mona opowiada o tym, o czym wiele kobiet nie mówi, cierpiąc w ciszy. Jej historia jest jak lustro, w którym można się przeglądnąć i skonfrontować ze swoimi doświadczeniami życiowymi. Nie jest to autobiografia, jednak historia oparta jest na moich osobistych przeżyciach.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Bohaterka książki – Mona nie ma szczęścia do miłości… Dlaczego trafia na mężczyzn, którzy ją źle traktują?

Miłość i złe traktowanie to dwie różne sprawy. Niestety jedno nie wyklucza drugiego. Często jest to wynikiem wciąż utrwalanych schematów społecznych dotyczących ról, jakie mają do odegrania kobiety i mężczyźni. To także programy, które są nam wgrywane od najwcześniejszego dzieciństwa, do których próbujemy się nagiąć, ale dorosłe życie brutalnie je weryfikuje. Przez to czujemy się sfrustrowani, a nieuświadomiona i nieprzepracowana frustracja nierzadko zmienia się w agresję. I kolejny schemat, który zbiera żniwo w naszym społeczeństwie, to mit, że "faceci nie chodzą na terapię". Dla mnie jedną z najwyższych wartości jest równość. Szczególnie w dostępie do przywilejów ☺

dqra69v

Toksyczne relacje z mężczyznami to nie wszystko, z czym musi mierzyć się Mona. Jest poważnie chora i samotnie wychowuje swoją córeczkę. Skąd kobiety mogą czerpać siłę w takich okolicznościach?

Kobiety żyjące w toksycznych relacjach różnego rodzaju, najczęściej cierpią w milczeniu. Dla tego tym trudniej jest im otrzymać wsparcie. Jako Soul Coach pracuję głównie z kobietami i widzę, jak często zwlekają ze zwróceniem się po pomoc, bo uważają, że na nią nie zasługują. Żeby uwierzyć, że zasługujemy na dobre życie, na walkę o siebie, wystarczy, że znajdzie się choć jedna osoba, która będzie uważna, skupiona i nastawiona na usłyszenie, tego co kryje się między naszymi słowami. Mój projekt Galaktyka Mony ma na celu zachęcenie do bycia takim czułym słuchaczem, z empatią i bez oceniania. W ten sposób każdy z nas może uratować jakieś życie.

Dlaczego postanowiła Pani szukać pomocy u szamana na Bali?

Tak jak bohaterka Mona, ja też wierzę w to, że Wszechświat mnie wspiera. Od ponad 20-stu lat przemierzam świat w podróży pt. "rozwój duchowy". Nie zawsze byłam pewna, czego dokładnie poszukuję, ale dawałam się ponieść tej wspaniałej energii odkrywania. Jak mówi stare chińskie przysłowie: "... gdy uczeń jest gotowy, Mistrz się pojawia..." I tak się właśnie stało, kiedy znalazłam się w dramatycznych okolicznościach i potrzebie. Jakby wszystkie drogi, którymi uczęszczałam i wiedza, którą latami zdobywałam doprowadziły mnie do miejsca, gdzie byłam gotowa jej użyć i wyrwać się z objęć śmierci. Moja rodzina od pokoleń chorowała na różne, niewyleczalne nowotwory. Tak straciłam swoich rodziców. I mnie niestety ten okropny drapieżnik też nie ominął. Po badaniach i długim oczekiwaniu na diagnozę, usłyszałam w końcu najgorsze słowa świata: może nie dożyć pani do świąt. Ja kobieta, która dopiero zaczęłam oddychać pełną piersią, której udało się uciec od swojego lwa, rozwieść się, zmienić pracę, kobieta bez rodziny z małą córeczkę przy boku dowiaduje się, że umiera. Świat dla mnie stanął. I pewnie załamałabym się i poddała, gdyby przyjaciele nie wysłali mnie na Bali do szamana. Czy wierzyłam w jego moce, żegnając się z córką na lotnisku? To nie było wtedy istotne, bo nikt niczego innego mi nie zaproponował, a ja potrzebowałam się czegoś złapać. Mój balijski uzdrowiciel okazał się znanym w świecie szamanem w koszulce z napisem Metallica, palącym papierosa za papierosem. Ten cudowny, skromny człowiek uratował mnie. Teraz ja pomagam ludziom do niego dotrzeć, by mogli odzyskać swoje życie. Ostatnio będąc na Bali, siedząc w ulubionej knajpce, uświadomiłyśmy sobie z córką szamana, że zabrałam ze sobą na Bali już ponad 150 osób. Po nowe życie dla nich. Od lat przyjaźnię się z szamanem i jego rodziną i pod jego okiem zgłębiam wiedzę o uzdrawianiu. I tutaj chyba mogę zdradzić, że mój szaman zgodził się zagrać siebie w moim filmie:) A jak mnie uratował, o tym i nie tylko przeczytacie w moich książkach.

Czy planuje Pani kontynuację "Konfetti"? Jeśli tak, czego czytelnicy mogą spodziewać się po kolejnych tomach?

Oczywiście, drugi tom jest już prawie skończony, pojawiają się pierwsze szkice trzeciego. W końcu muszę czytelnikom opowiedzieć do końca moją historię. Ale Galaktyka Mony to nie tylko książki, to także bezpieczna przestrzeń, w której można się wymienić swoimi doświadczeniami, troskami, przemyśleniami. Już teraz kobiety i nie tylko, bo kilku mężczyzn też jest w tej społeczności piszą mi, jak wyglądał ich lew i jak sobie z nim poradzili. Bardzo mnie to wzrusza. Jako Soul Coach właśnie w rozwijaniu tej przestrzeni widzę swoją misję.

Do zobaczenia w #galaktyka_mony <3

Materiał partnera
dqra69v
dqra69v