Trwa ładowanie...
Informacja prasowa

Trzymajcie się, to będzie szalona podróż! Zdradzamy fragment „Rezydentki” Poli Roxy

Wartka akcja, kryminalna intryga, a w tym wszystkim upojne noce i rozbrajające poczucie humoru. Lepszą historię do czytania na wakacjach trudno sobie wyobrazić. Pola Roxa w „Rezydentce” funduje nam jedno mocne uderzenie za drugim i niemalże od pierwszej strony rozpoczyna się jazda bez trzymanki.

Share
„Rezydentka” Pola Roxa
„Rezydentka” Pola RoxaŹródło: materiały partnera
d3k664e

Ta powieść to po prostu świetna rozrywka. Premiera „Rezydentki” już 28 lipca!

"Ktoś kiedyś powiedział, że okłamywanie innych to jeszcze nic strasznego. Dramat zaczyna się wtedy, gdy oszukujemy samych siebie. To już himalaje zupełnego upadku. Nie pytajcie mnie, kto tak stwierdził, ale takie mądrości zazwyczaj wychodzą z ust mądrych ludzi. A ja się raczej do takich nie zaliczam. Co ja w ogóle tutaj robię? Czy to jest robota i właściwe miejsce dla trzydziestoczteroletniej kobiety? Boże, czy ja znowu zaczynam się nad sobą użalać? Chyba tak.

d3k664e

Słońce prażyło niemiłosiernie. Po lekkim, ożywczym wietrzyku nie było śladu. Wstałam z leżaka ustawionego na balkonie i wychyliłam się za barierkę. Basen świecił pustkami, jak zwykle przy zmianie turnusów. Było kilka minut po dwunastej w sobotę. Odwróciłam głowę, słysząc dźwięk drzwi otwieranych na balkonie obok. Z pokoju wyszła Agnieszka, nazywana Baletnicą. Matka katowała ją kiedyś codziennymi treningami tego popieprzonego tańca. Aga miała tego tak dosyć, że w wieku dwunastu lat razem z ojcem uknuła intrygę. Przekupili ortopedę, by okłamał matkę, że stan kręgosłupa dziewczynki jest na tyle poważny, że nie może dalej trenować.

Lubiłam takie historie. Podnosiły mnie na duchu, bo mogłam sobie wmawiać, że moje dzieciństwo nie było wcale takie złe.

– Ja pierdolę, Anka! – Baletnica ziewnęła. – Jak ty wytrzymujesz na tym upale? Zwłaszcza po wczorajszym chlaniu.

– Chcę złapać trochę słońca.

d3k664e

– Nie rozśmieszaj mnie! Jeszcze więcej? Niedługo będziesz zielona od tego opalania.

– Potrzebuję dużo energii na wieczorne spotkanie – odparłam, wzruszając ramionami.

– Może nie będzie tak źle – mruknęła. – Dobra, zdrzemnę się jeszcze.

– Chcesz oszukać kaca? Małe szanse.

d3k664e

– Oszukałam matkę wariatkę, to i z tym skurwielem sobie poradzę. – Baletnica zachichotała i zniknęła w swoim pokoju.

Aga wciąż żyła dzieciństwem, opowiadając wszem wobec historię z przeszłości. Chyba nie muszę tłumaczyć, że skoro jej matka chciała, aby córka była aniołkiem, ta postanowiła zostać diabełkiem? Baletnica chlała i przeklinała gorzej, a może właściwie lepiej niż faceci. Lubiłam ją, bo była prostolinijna, nie ściemniała i zawsze można było na nią liczyć.

Doszłam do wniosku, że mam już dosyć prażenia się w tym cholernym greckim piekarniku. Weszłam do pokoju i poczułam dreszcze. Różnica temperatur była olbrzymia. W pomieszczeniu chodziła klima nastawiona na najniższą temperaturę. Przekręciłam termostat, żeby zrobiło się trochę cieplej, a potem przeszłam do łazienki. Przyjrzałam się swemu odbiciu w lustrze. Brązowe włosy, dzięki zdobyczom współczesnego fryzjerstwa stuningowane na kruczoczarne. Baletnica miała rację. Na twarzy byłam już nieźle strzaskana, resztę ciała też miałam lekko opaloną.

Obróciłam się bokiem do lustra i spojrzałam krytycznie na oponkę wokół mojego brzucha. Dobra, pewnie mnie nie wezmą na billboard z reklamą bielizny, ale jak na moje lata jeszcze nie było źle. Wskoczyłam pod prysznic i zmyłam z siebie olejek do opalania. Potem nałożyłam odżywkę do włosów, nasmarowałam się balsamem i wyszłam z łazienki.

„Rezydentka” Pola Roxa materiały partnera
„Rezydentka” Pola RoxaŹródło: materiały partnera

Temperatura w pokoju lekko się podniosła, w czym na pewno pomogło ostre słońce świecące prosto w szyby. Zasunęłam kotarę i włączyłam światło. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej bieliznę, białą spódnicę przed kolano i służbową turkusową koszulkę. Na plecach wyszyto grecką literę omega, a z przodu, na wysokości piersi, mały napis: „W CZYM MOGĘ POMÓC?”.

d3k664e

Założyłam klapki i wyszłam z pokoju. To jednak było w Grecji wspaniałe! Połowa września, a tu ciągle upał taki, że można by chodzić na golasa. Chyba jednak nie miałam na co narzekać? Z jednej strony, na pewno część kobiet w moim wieku była jakimiś dyrektorkami czy prezeskami, jak to się teraz mówi. Ale z drugiej – potężna rzesza zapierdziela gdzieś w fabrykach za najniższą krajową. Może bycie rezydentką na greckiej wyspie Korfu wcale nie było takie złe?

Przypomniałam sobie, co mądrzy ludzie mówią o oszukiwaniu samego siebie, i spochmurniałam. Co za cham to wymyślił, żeby psuć innym humor? Na pewno jakiś facet!

Przy recepcji czekał na mnie Gollum. Iza było świeżo po studiach i nie wiedziała o swoim przezwisku. Niestety, jej wyraz twarzy oraz na maksa wyłupiaste oczy upodabniały ją do stwora z „Władcy pierścieni”. Włosy miała tak strasznie mocno zaczesane do tyłu, że człowiek niemal słyszał ich trzeszczenie, gdy stał obok. Zastanawiałyśmy się z dziewczynami, czy gdyby rozluźniła trochę fryzurę, jej gałki oczne wróciłyby na swoje miejsce. Tajemniczości całej sprawie dodawał fakt, że nikt nigdy nie widział Izy z rozpuszczonymi włosami.

– Dzień dobry, szefowo. – Gollum wyszczerzył się w uśmiechu, błyskając aparatem na zęby.

d3k664e

– Cześć, Iza.

Nie cierpię, gdy tak się do mnie mówi. Biuro Turystyczne „Omega” jest małą firmą, zarządzaną przez jednego starszego pana. Ma on dobrotliwy wygląd Świętego Mikołaja i tak jest przez nas nazywany. Traktuje nas jak córki, a my odwzajemniamy jego uczucie. Dlatego nie ma tu jakichś służbowych stopni, zależności i tym podobnych pierdół zaczerpniętych z amerykańskich korporacji. Dziewczyny traktują mnie trochę jak przełożoną, bo pracuję w biurze od ponad dziesięciu lat. Dla większości rezydentek ta robota była zapchajdziurą na studiach albo zaraz po nich. Tylko ja zostałam „na zawsze”. Dobra, koniec tego marudzenia. Podobno jeśli mamy czas na narzekanie, to znaczy, że mamy go na tyle dużo, że równie dobrze możemy coś w swoim życiu zmienić. Gollum była jedyną osobą, która zwracała się do mnie per „szefowo” i robiła jeszcze coś, czego szczerze nie znoszę: właziła mi w dupę bez użycia jakichkolwiek lubrykantów.

– Pięknie dzisiaj szefowa wygląda.

– Dzięki – mruknęłam z niechęcią. – Gotowa na przyjęcie gości?

d3k664e

– Jezu, jestem taka podekscytowana! Dziękuję za zaufanie! – Gollum pryskała śliną na prawo i lewo. – Boję się, że nie dam rady.

Ja też, chciałam powiedzieć ale w porę ugryzłam się w język. Iza tak bardzo się starała, że czego się dotknęła, to spieprzyła. Dlatego miałam wątpliwości, czy wysyłać ją po grupę na lotnisko. Mimo wszystko stwierdziłam, że kiedyś musi być ten pierwszy raz. W końcu to naprawdę nie była fizyka kwantowa. Sprawdzić listę, załadować ludzi do autokaru i przywieźć do hotelu. Poza tym ostro pochlałyśmy z Baletnicą poprzedniego dnia. Nie uśmiechało się nam sterczenie przy autobusie na patelni, w jaką zamieniał się parking przy lotnisku.

Przeszłam jeszcze raz przez wszystkie szczegóły i udzieliłam Gollumowi niezbędnych wskazówek. Dziewczyna była tak wdzięczna, że myślałam, że klęknie przede mną i wślizgnie mi się pod spódnicę. Odetchnęłam z ulgą, gdy na zewnątrz pojawił się autobus, który chwilę później zabrał ją na lotnisko.

Wróciłam do przyjemnie chłodnego i ciemnego pokoju i położyłam się na łóżku. Sięgnęłam po pilota i odpaliłam Netflixa. Niby wrzucali tam co tydzień tysiąc nowości, a jakoś nie było co oglądać. Mają talent. Niewiele pamiętałam z poprzedniego wieczoru. Niestety zdarzało mi się to coraz częściej. Zawsze lubiłam wypić, ale zazwyczaj kontrolowałam sytuację. Jednak wiek robił swoje. Dlatego obiecałam sobie, że dzisiaj nie będę pić. Zwłaszcza w ciągu dnia.

Wreszcie znalazłam i włączyłam jakiś serial opatrzony przymiotnikami: romantic, classic oraz suspenseful. Straszne, potworne wręcz nudziarstwo. Uznałam, że to świetna wymówka, by nie dotrzymać swojej obietnicy. Wstałam i wyciągnęłam butelkę wódki z lodówki. Trudno, podobno najbardziej szkodzi samo życie, bo prowadzi do śmierci.

Wypiłam dwa drinki, porządnie wyszorowałam zęby i wpakowałam do ust dwie gumy do żucia. Dobra, macie mnie, może to były trzy drinki, ale tamtego dnia naprawdę potrzebowałam się wyluzować. Punktualnie o wpół do piątej zjawiłam się w lobby naszego małego, uroczego hoteliku Eldorado. Alkohol krążący w żyłach tchnął we mnie porcję optymizmu. W końcu to już wrzesień. Miesiąc studentów i emerytów. Ci drudzy czasami lubili pozawracać dupę, ale przynajmniej nie było już rodzin z dziećmi, ich wiecznych pretensji i ciągłych krzyków na basenie, korytarzach czy w restauracji. Gdy usłyszałam ciche syknięcie hamującego autobusu, przywołałam na twarz przepiękny służbowy uśmiech. Mimo wszystko nie byłam głupią pindą, a przynajmniej tak chciałam o sobie myśleć. Wiedziałam, że ludzie przyjechali tu na wymarzone wakacje. To, że rezydentka biura podróży lubiła sobie wypić i była lekko sfrustrowana życiem, nie było ich zasranym problemem. Doskonale to rozumiałam."

Informacja prasowa
d3k664e

Podziel się opinią

Share
d3k664e
d3k664e