Gdy kochasz za bardzo
Kobiety uwielbiają się poświęcać i pomimo ewidentnych przykładów upokorzeń ze strony partnera, uparcie wierzą, że on się zmieni i kochają go na zabój. Kobiety latami tkwią w związkach pełnych poniżeń, krzywd i licznych przykrości. Oddają siebie, wybaczają zdrady.
Gdy kochasz za bardzo
Kobiety uwielbiają się poświęcać i pomimo ewidentnych przykładów upokorzeń ze strony partnera, uparcie wierzą, że on się zmieni i kochają go na zabój. Kobiety latami tkwią w związkach pełnych poniżeń, krzywd i licznych przykrości. Oddają siebie, wybaczają zdrady, oszustwa tylko po to, by zadowolić partnerów, mężów i narzeczonych. Dają z siebie wszystko, żeby związek trwał „w imię miłości”. Wierzą, że ich wielka miłość potrafi partnera zmienić.
Dzielnie znoszą ból, który partner im zadaje - poniżanie, przemoc psychiczną, czy fizyczną. Są męczennicami miłości. Poświęcają się całkowicie swojemu partnerowi i choć czują się w związku upokarzane lub zaniedbywane, nie są w stanie odejść. Dla nich miłość oznacza wyrzeczenie się siebie i spełnianie potrzeb partnera. Nie potrafią zerwać takiego związku i w efekcie to on odchodzi to innej, która „w końcu go rozumie”, a one zostają same z poczuciem krzywdy i przekonaniem, że „za mało się starały”.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Skąd się bierze za „mocne kochanie”?
Kiedy w dzieciństwie widziałaś trudny związek pomiędzy rodzicami, nic dziwnego, że sama też pragniesz takich relacji z mężczyznami. Jeśli na co dzień widziałaś, jak matka kocha ojca, który jej nie szanuje, a ona robiła wszystko, by go zadowolić, Ty możesz powtarzać ten wzorzec wchodząc w związki. Często już na etapie pierwszych randek umawiasz się z chłopakami, którzy nie traktują Cię poważnie.
Tobie wydają się męscy, silni i uporczywie pragniesz ich towarzystwa. Masz tendencje to „kochania za bardzo” także wtedy, kiedy Twój ojciec nadużywał alkoholu. I tak w dorosłym życiu wybierasz takich właśnie partnerów, którzy psychicznie i emocjonalnie są podobni do Twojego Taty. Dlaczego? Bo nie wiesz, jak wygląda normalna rodzina i zdrowy związek. Znasz scenariusz związku, który miałaś w domu, a wygląda on tak ,że Twoja matka robiła wszystko, by ojciec nie pił. Poświeciła mu całe życie, mimo, że one jej nie szanował i stosował przemoc.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Stajesz się "ratowniczką"
Często jako córka alkoholika Ty sama chciałaś uratować tatę przez pijaństwem i potem w dorosłym życiu stajesz się „ratowniczką”. Ratujesz swoich partnerów, wyciągając ich ze szponów nałogów. Ponieważ nie udało Ci się uratować ojca, próbujesz ratować swojego partnera. I tak zawsze wybierasz trudnych mężczyzn i ciągle powtarzasz ten sam scenariusz. I tak jeden mężczyzna pił, drugi był pracoholikiem i miał czas tylko na pracę, a trzeci był hazardzistą.
W pułapkę „kochania za bardzo” możesz też wpadać, kiedy w dzieciństwie przeżyłaś rozwód rodziców i do tej pory jesteś przekonana, że prędzej czy później każdy mężczyzna odchodzi, a kobieta zostaje sama. Dlatego Ty zrobisz wszystko, by Twój partner nie odszedł. Chcesz udowodnić sobie i całemu światu, że od Ciebie mężczyzna nie odejdzie. Stajesz się więc uległa, pokorna, a Twoim celem staje się uszczęśliwianie swojego mężczyzny. Obrastasz go jak bluszcz i nie widzisz świata poza nim. Wierzysz, że kochać kogoś oznacza, że trzeba stać się częścią ukochanego tak mocno i głęboko, że nie masz prawa do swojego życia.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Uzależniona od emocji
Twoje pragnienia, marzenia i pomysły na życie krążą tylko i wyłącznie wokół ukochanego. Uwieszasz się na mężczyźnie i powtarzasz mu codziennie: „ Nie mogę bez Ciebie, żyć Misiaczku”, „Jesteś całym moim światem”, „Nie opuszczaj mnie”, itd. Jesteś gotowa zrobić naprawdę wszystko dla mężczyzny, by zasłużyć na jego miłość i by on nie odszedł. Niestety tak przytłoczony miłością mężczyzna po jakimś czasie ma dość i odchodzi. Nikt bowiem nie lubi ciągłej opieki, przesadnych zapewnień o miłości oraz ciągłej psychicznej i emocjonalnej obecności drugiej osoby. I tak mężczyzna odchodzi, by w końcu złapać trochę oddechu, a Ty zostajesz sama.
Czasami też po prostu lubisz trudnych mężczyzn i właśnie takich „kochasz za bardzo”. Miałaś naprawdę wspaniałe dzieciństwo, kochających się rodziców, spokój, ale Ty uważasz, że to było nudne. Ty chcesz, by w związku coś się działo. Masz dość nudnych domowych pieleszy, które znasz z dzieciństwa. Ty pragniesz emocji w związku z mężczyzną, stajesz się wręcz uzależniona od emocji, jakie zapewnia Ci trudny partner.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Syndromy za „mocnego kochania”
Lubisz ten dreszczyk emocji, kiedy ona raz obiecuje, a raz nie spełnia obietnicy, raz przynosi kwiaty, raz nie, raz jest szaleńczo uroczy, a potem jest zimny i niedostępny. Ta ciągła niepewność daje Ci szczęście. Jesteś jak narkoman uzależniony od proszków. Ty jesteś uzależniona od silnych emocji, jakie zapewnia Ci trudny partner. Życie przy spokojnym i zrównoważonym mężczyźnie po prostu Cię nudzi.
Jakie są syndromy za „mocnego kochania”?
- Ciągle wybaczasz Partnerowi wybaczasz wszystko i zawsze. Wybaczanie zranień, oszustw, kłamstw, jest na porządku dziennym. Nieważne, ile razy on Cię skrzywdzi i tak uzyska przebaczenie
- Liczy się tylko on Nie dbasz o siebie, myślisz tylko o partnerze. Twoje myśli, działania, emocje krążą wokół niego. To on jest Panem Twojego życia, a Ty jako posłuszna niewolnica spełniasz zachcianki swojego pana i władcy.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Miłość równa się cierpienie
Zwróć uwagę na inne objawy. Nie masz życia poza związkiem? Nie istniejesz jako oddzielna osoba. Nie masz swojego życia, zainteresowań ani hobby. Ograniczyłaś nawet spotkania z koleżankami, bo on ich nie lubi. Kiedy jego nie ma w domu, Ty zamiast iść do kina, na kawę z koleżankami, czekasz aż on wróci.
Uważasz, że miłość równa się cierpienie Nie dostrzegasz zgubnych skutków swojego zachowania, ponieważ w naszej kulturze panuje gloryfikacja cierpienia, jako nieodłącznego elementu wielkiej miłości. Uważa się, że kobieta, która myśli o sobie, o swoich przyjemnościach, jest egoistką. Natomiast ta, która w imię miłości zniesie wszystko, za swoją postawę będzie kiedyś nagrodzona. Jeśli nie tu - na ziemi, to w niebie.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Jak wyzwolić się spod jego władzy?
Jeśli czujesz, że notorycznie zgadzasz się na wszystko, o co prosi Cię partner, a Twoja troska o to, by go zadowolić sprawia, że brak ci czasu i energii, aby zatroszczyć się o siebie samą – to warto zacząć mówić NIE!
Zacznij też coraz częściej zadawać sobie pytanie: „Co mój partner może zrobić dla mnie zrobić?”, a nie: „Co ja mogę zrobić dla niego?” Wiele kobiet sądzi, że w życiu ważne jest tylko to, co robi się dla innych, a dbanie o własne potrzeby jest naganne. Taka postawa rodzi jednak frustrację, dlatego zacznij dbać o swoje potrzeby i zacznij żyć swoim życiem. Jeśli czujesz, ze sama sobie z tym nie poradzisz, zgłoś się do psychologa. Najpierw jednak postaraj się uwierzyć, że jesteś warta miłości tylko dlatego, że jesteś.
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *
Zamień "my" na "ja"
Przestań ciągle się starać i zabiegać za wszelka ceną o miłość mężczyzny. Kiedy już jesteś w związku, zamień czasem słowo „my” na „ja” i nie uwieszaj się emocjonalnie na partnerze. Pamiętaj bowiem, że nie jesteś częścią drugiego człowieka, nawet tego, którego tak bardzo kochasz.
Naucz się być autonomiczną osobą. Koncentrując się na sobie odkryjesz i lepiej poznasz samą siebie. Dbając i rozwijając własne zainteresowania i hobby staniesz się bardziej atrakcyjną partnerką dla mężczyzn, którzy będą też dawać, a nie tylko brać.
Tekst: Izabela Kielczyk, psycholog
POLECAMY: * Rozstanie – i co dalej? *