Jak szybko obrazić faceta?
Zwykle piszemy o tym, w jaki sposób umilić życie partnerowi. Dziś radzimy jak stłamsić męskie ego i sprawić, by mężczyzna nie czuł się zbyt pewnie. Za portalem galtime.com przedstawiamy anty vademecum postępowania z mężczyznami.
Jak szybko obrazić faceta?
Zwykle piszemy o tym, w jaki sposób umilić życie partnerowi. Dziś radzimy, jak stłamsić męskie ego i sprawić, by mężczyzna nie czuł się zbyt pewnie. Za portalem galtime.com przedstawiamy antyporadnik postępowania z mężczyznami.
Współczesny facet jest bardziej delikatny niż jego ojciec czy dziadek. O wiele łatwiej go dziś obrazić i odebrać mu pewność siebie. Obrażalski, drażliwy, przewrażliwiony - tak psycholog, dr Jay Carter charakteryzuje współczesnego mężczyznę, wieszcząc definitywny koniec ery macho, jaskiniowca o rozbuchanym ego. "Na naszych oczach dokonała się swoista ewolucja: kobiety zabrały mężczyznom pancerz, a oni jeszcze bardziej odsłonili miękkie podbrzusze", uważa dr. Carter, twierdząc, że panie nie zdają sobie sprawy, jaką siłę sprawczą posiadają. "Jedna krytyczna uwaga jest w stanie rozłożyć mężczyznę na łopatki na długo".
Urażony partner wycofuje się, smuci, znika w swojej wyimaginowanej jaskini, czekając na przeprosiny lub twierdząc, że musi sobie wszystko przemyśleć. Aby nie prowokować takich sytuacji, portal galtime.com proponuje vademecum: "Jak urazić mężczyznę": do zastosowania lub wystrzegania się.
Zuzanna Menkes (alp/mr), kobieta.wp.pl
Brzuch, czyli słabizna
Zwykło się uważać, że mężczyźni są bardzo czuli na punkcie swojej męskości. Długość i grubość przyrodzenia to dla nich sprawa ważna, ale okazuje się, że łatwiej urazić mężczyznę, strojąc sobie pasywno-agresywne żarty z jego brzucha. Wielu panów nosi w tym miejscu nieestetyczną "oponkę" z tłuszczu i do tego doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej niedoskonałości. Słowa: "ale masz miękki brzusio", sprawiają, że mężczyzna na długo traci pewność siebie i rezon.
Przytyki do jego pracy
Złośliwości i przytyki na temat swojej pracy każdy mężczyzna traktuje jako osobistą ujmę. Nawet jeśli facet nie lubi wykonywanej przez siebie profesji, wie, że kiepsko zarabia i nie cieszy go zostawanie po godzinach - nie kala własnego gniazda i nie chce, aby inni to robili. Nieważne, czy jest policjantem, nauczycielem, czy krawcem: gdy kobieta wyśmiewa profesję mężczyzny, godzi w jego ego, a to zawsze jest bolesne.
Śmiech podczas seksu
Radosny seks jest przyjemny, ale gdy partnerka śmieje się do rozpuku podczas aktu seksualnego, nawet największy macho straci pewność siebie. Właściwie każda wesołość wzbudzi męską podejrzliwość. Dlaczego ona się śmieje? Czy śmieje się ze mnie, czy może z tego, co robię? Czy bawią ją moje ruchy, czy nie może powstrzymać się od śmiechu, bo coś ją łaskocze? Tak wiele pytań, kołaczących się w głowie i pozostających bez odpowiedzi, sprawia, że męskie ego kurczy się jak przekłuty balonik.
Ja płacę!
Mamy równouprawnienie: kobieta może zaprosić mężczyznę na drinka albo obiad, a potem zręcznie przejąć rachunek od kelnera. Mężczyzna uważa, że może zgodzić się kurtuazyjnie raz czy dwa na takie odstępstwo od normy. Kiedy jednak sytuacja się powtarza: kobieta chce płacić coraz częściej za wspólne przyjemności, zakupy - w głowie mężczyzny zapala się czerwona lampka: "czy ona uważa, że jestem biedny?". Niewielu mężczyzn godzi się na rolę utrzymanka, mimo zmian społecznych, panom trudno się pogodzić z dominacją finansową kobiet. Najtrudniej natomiast jest panom wytrzymać pogardliwe spojrzenie kelnera, kiedy ten odbiera pieniądze i napiwek od kobiety, zamiast od mężczyzny.
Ubrania w złym rozmiarze
Kupowanie ubrań mężczyźnie to nie lada wyzwanie. Jeśli znamy dokładnie jego numerację, upodobania kolorystyczne oraz jego styl, trudniej o pomyłkę i sprawienie mu przykrości. Kiedy jednak kupujemy ubrania rozmiar za małe lub za duże - wchodzimy na grząski teren męskich dąsów. Sprezentowanie slipek lub szortów w rozmiarze S ze słowami: "wzięłam mniejsze, na pewno będą dobre", godzi w dumę mężczyzny. Gdy kupujemy, np. za dużą koszulę, która uwydatnia chudą szyję i cienkie ramiona naszego nieboraka i mówimy: "trochę poćwiczysz i będzie jak ulał", możemy być pewne, że nie przyjmie prezentu z entuzjazmem.
Być jak John Malkovich
Żadna kobieta nie lubi być porównywana do supermodelki albo do przepięknej aktorki, jeśli ta konfrontacja wypada na jej niekorzyść. Mężczyźni także nie przepadają za tym, aby być porównywanym do sportowców albo aktorów - przystojniaków. Słowa: "podoba mi się Maciek Zakościelny, super by było, gdybyś tak wyglądał" - brzmią jak infantylna deklaracja czternastolatki, ale bolą, bo adresat dobrze wie, że nigdy nie będzie jak Maciek Zakościelny, Brad Pitt czy John Malkovich.
Zostaw, ja wymienię olej...
Dawno temu prace naprawcze i konserwatorskie wykonywał pan domu. Każdy mężczyzna z wiekiem zyskiwał miano "złotej rączki", domowego McGyvera, dla którego niestraszne jest zrobienie przełączki w rurze przepływowej i przeniesienie gniazdka. W ostatnich czasach mężczyźni stracili te umiejętności, ale też tracą rezon, gdy ich partnerka bierze się za naprawę cieknącego kranu lub składanie mebli. W dzisiejszych czasach kobieta zwykle potrafi sama naprawić, zreperować, złożyć, lub - gdy nie ma czasu - znajduje profesjonalistę, który wykonuje odpłatnie zleconą pracę. Słowa: "zostaw kochanie, ubrudzisz się z tym smarem albo sobie coś zrobisz", kastrują męskiego osobnika bez znieczulenia.
Zuzanna Menkes (alp/mr), kobieta.wp.pl