Partnerka zabrała głos. Mówi, co działo się na grobie przed pożarem
- Był wiatr, suche wieńce, ludzie stawiali nie tylko te zamknięte znicze, ale też wkłady. Wystarczył nawet lekki podmuch wiatru na wieniec, na taki wkład. Prosiliśmy wielokrotnie, żeby nie stawiać aż takiej dużej ilości. Chodzi o to bezpieczeństwo - mówiła pani Natalia, partnerka zmarłego Łukasza Litewki.