O czym myślisz, kochanie?
„O niczym”, „O pracy”, „Muszę kupić śruby rozporowe nr.5”. Oto zwyczajowe odpowiedzi na najbardziej frapujące pytanie ludzkości.: „O czym myślisz, kochanie?” O czym myślą mężczyźni, kiedy prowadzą Cię do ołtarza, lub stoją przed urzędnikiem w Urzędzie Stanu Cywilnego. Przepytaliśmy znajomych panów, którzy ostatnio wkroczyli w związek małżeński i dobrze pamiętają szaloną gonitwę myśli tuż godziną zero.
O czym myślisz, kochanie?
„O niczym”, „O pracy”, „Muszę kupić śruby rozporowe nr.5”. Oto zwyczajowe odpowiedzi na najbardziej frapujące pytanie ludzkości.: „O czym myślisz, kochanie?” O czym myślą mężczyźni, kiedy prowadzą Cię do ołtarza, lub stoją przed urzędnikiem w Urzędzie Stanu Cywilnego.
Przepytaliśmy znajomych panów, którzy ostatnio wkroczyli w związek małżeński i pamiętają dobrze szaloną gonitwę myśli tuż godziną zero.
Uff, jak gorąco
„Kto powiedział, że w kościołach panuje przyjemny chłód? Może w tych starych, romańskich, ale w nowoczesnym kościele na naszym osiedlu, zbudowanym przez artystę – szaleńca, było tego dnia na pewno koło 40 stopni powyżej zera. Oszklony budynek nagrzewał się już od rana, a o 15 przypominał szklarnię.
Wiem, że powinienem był myśleć o miłości, albo o tym, jak Anka pięknie wygląda, ale po prostu myślałem, jak jest mi potwornie gorąco.
Arek, 32, Informatyk
Brr, ale zimno
To był piękny czerwcowy dzień, z idealną temperaturą powyżej 20 stopni, więc dlaczego dygotałem jak osika. Nie pomógł łyk z piersiówki teścia, ani włożenie rąk pod gorącą wodę w toalecie, ani poklepywanie po plecach. Trząsłem się i niemal szczękałem zębami.
Wiem, że to objawy stresu, zrozumiałe w tej sytuacji. Wszystko przeszło, kiedy usiedliśmy na krzesłach przed urzędniczką. Opanowały mnie spokój i błogość - alkohol od teścia zaczął działać.
Dariusz, 27, Handlowiec
Oto moja żona!
Najfajniejsza w całym przedszkolu, najładniejsza z całej klasy, najpiękniejsza na roku. Znaliśmy się z Dorotą od zawsze i zawsze wiedziałem, że się z nią ożenię. Byłem dumny jak paw - z siebie, bo po 25 latach udało mi się przekonać Martę, że jesteśmy sobie pisani. Miałem ochotę krzyknąć: „A nie mówiłem!”
Maciek, 28, Nauczyciel akademicki
Bez fleszy!
„To jakiś obłęd”, pomyślałem, kiedy zobaczyłem dziesiątki aparatów i komórek wycelowanych w naszą stronę. Po cholerę nam zawodowy fotograf, kiedy każdy zaproszony gość miał najwyraźniej ochotę uwiecznić moment najbardziej szczęśliwego momentu w naszym życiu. I pamiętam jedną myśl: „O której godzinie będziemy już na youtube”.
Robert, 31, Tłumacz
„Jak to szło…”
„Tylko się nie pomyl”, powiedziała Magda wieczorem. „Tylko, czegoś nie pokręć”, zatroszczył się ojciec rano. „Poradzisz sobie z tym wszystkim”, spytał brat, jak wchodziliśmy do kościoła. „Może chce pan sobie powtórzyć tekst przysięgi”, zainteresował się ksiądz.
Dlaczego oni wszyscy traktują mnie jak półinteligenta? Miliony osób sobie z tym radziło, mam tylko powtarzać tekst za księdzem. Chciałem się skupić i wypaść jak najlepiej. Poszło mi super, to Magda trzy razy się pomyliła.
Ryszard, 29, Okulista
„Co on tu robi?”
Wiedziałem, że za kilka sekund przez drzwi kościoła wejdzie Kamila ze swoim ojcem. Byłem odprężony i zrelaksowany, byłem panem sytuacji i spokojnie patrzyłem na ławy, wypełnione gośćmi. I nagle zobaczyłem - Jego. Byłego narzeczonego Kamili, któremu prawie uciekła sprzed ołtarza trzy lata temu. Dla mnie.
Wyglądał świetnie i uśmiechał się złośliwie patrząc na mnie. Zawirowało mi przed oczyma i zamiast podziwiać Kamilę w bieli, rzucałem kolesiowi nerwowe spojrzenia.
Dariusz, 36, Ortopeda
Śniadanie mistrzów
„Musisz mieć siłę” - zaordynowała moja przyszła teściowa, serwując mi na śniadanie omlet z grzybkami, dwie parówki z musztardą, sałatkę z pomidorów w śmietanie i twarożek ze szczypiorkiem. Byłem głodny, więc wchłonąłem wszystko bez protestów.
Coś, co było smacznym posiłkiem, stało się przyczynkiem do gastrycznej rewolucji w moim organizmie. Jeszcze na kilka minut przed wejściem na salę USC myślałem tylko, czy zdążę, jakby, co, dobiec do toalety.
Michał, 24, Elektryk
Równym krokiem
„Lewa, prawa, lewa, prawa, lewa, prawa” – idąc do ołtarza z Asią, myślałem tylko, żeby przypadkiem się nie pomylić i nie wyglądać jak urzędnik Ministerstwa Niemądrych Kroków z Monty Pythona. Wyłączyłem umysł i powtarzałem: „Lewa, prawa, lewa, prawa...” Trochę przeszkadzała mi Aśka, która szeptała: „Prawa, lewa, prawa, lewa”.
Mirek, 30, Programista
Jest super, jest super…
Wujek Stefan był pijany, moja siostra zaczęła czuć bóle przedporodowe, spóźnił się fotograf, a moja przyszła teściowa się obraziła, bo okazało się, że Maryla jednak nie pójdzie do ołtarza w welonie. Dziewczynka, która miała trzymać obrączki na poduszeczce zbuntowała się i nie chciała wejść do kościoła, organista zarządzał dodatkowej stówki za nastrojenie, a brat zadzwonił, żeby poinformować, że się trochę spóźni.
Pomyślałem: „Co jeszcze?” I zaczął padać deszcz. Nie zapaliłem papierosa, nie wziąłem nic na uspokojenie, nie zacząłem kląć. Po prostu poszedłem się ożenić, bo to było najważniejsze.
Arkadiusz, 28, księgowy
Rozmawiała: A.P.