Qaqwqwrqw
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
Smaki

Ostrygi na bogato

Chciał zaimponować przyjaciółce i zaprosił ją na kolację do jednej z restauracji. Zamówił ostrygi i znalazł w nich... perły.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną (123RF.COM)
Qaqwqwrqw

Pracownik poczty w Salerno Giuseppe Di Bianco w połowie sierpnia chciał zaimponować swej przyjaciółce i zaprosił ją na kolację do jednej z restauracji w centrum miasta. Mężczyzna zamówił szampana i ostrygi.

Właściciel restauracji z powodu problemów z dostawą mięczaków poszedł je szybko kupić w pobliskim sklepie rybnym, w którym dostał tylko trzy sztuki.

Di Bianco musiał zadowolić się trzema ostrygami. Jakież było jego zdziwienie, gdy przy otwieraniu pierwszej natknął się na coś twardego. Okazało się, że są to prawdziwe perły.

W pierwszej ostrydze Włoch znalazł trzy perły, a w pozostałych dwóch po jednej. Nazajutrz poszedł do swego kolegi jubilera, który wartość okazów wycenił na około 2 tys. euro.

PAP

POLECAMY:

* Ostrygi - zmysłowa rozkosz podniebienia*

* Produkty podwyższonego ryzyka*

* Ludzie jedzą to żywcem!*

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw