Ta pierwsza randka...

Pierwszą randkę pamięta się równie dobrze jak pierwszy pocałunek. Nie zawsze jest wybitnie udana, czasem nie prowadzi do niczego, ale zazwyczaj jest dużym przeżyciem. Do dziś jestem w stanie wygrzebać z pamięci swojego pierwszego „prawdziwego” chłopaka. Kiedy zaprosił mnie do kina w sobotę, od środy zastanawiałam się, co na siebie założę. Te spodnie źle leżą, sukienka za krótka, buty za niskie.

Obraz
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

Pierwszą randkę pamięta się równie dobrze jak pierwszy pocałunek. Nie zawsze jest wybitnie udana, czasem nie prowadzi do niczego, ale zazwyczaj jest dużym przeżyciem. Do dziś jestem w stanie wygrzebać z pamięci swojego pierwszego „prawdziwego” chłopaka. Kiedy zaprosił mnie do kina w sobotę, od środy zastanawiałam się, co na siebie założę. Te spodnie źle leżą, sukienka za krótka, buty za niskie.

Do wanny z pachnącymi olejkami weszłam jakieś cztery godziny przed wyznaczonym czasem, bo trzeba było przecież zostawić sobie czas na ułożenie włosów czy makijaż. To było prawie piętnaście lat temu. A jak jest dzisiaj? Zaraz stuknie mi trzydziestka, patrzę na swoje koleżanki, nawet na samą siebie i widzę, że niewiele się zmieniło... Wciąż czekamy na to, by olśnić księcia z bajki? Niewiarygodne!

Piosenkarka Ramona Rey śmieje się, że nie ma prównania, bo dzisiaj nikt nie zaprasza ją na randki. Tę pierwszą jednak pamięta całkiem dobrze: „Miałam 11 lat. Nie pamiętam, jak długo trwały przygotowania mojego wyglądu, być może w ogóle nie był on wtedy istotny. Paraliżował mnie strach przed pierwszym pocałunkiem, przed trzymaniem się za rękę i przed tym, że ktokolwiek mógłby nas zobaczyć. Spotkanie w parku na zielonym mostku. Kilka dni wielkiej miłości, a po nich jakaś plotka oświadczyła nam, że nie jesteśmy już razem” wspomina. Jakby to wyglądało dzisiaj?

Sukienka czy błyszczyk – shopping musi być

„Masz jeszcze chwilę?” – zapytała mnie Agnieszka, kiedy skończyłyśmy koktajl w jednej z kawiarni w Złotych Tarasach. „Pokażę ci sukienkę, którą chcę założyć w tę sobotę” – nie czekając na moją odpowiedź chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do jednego ze sklepów. „Co o tym myślisz?” – pokazała mi kusą sukienkę. Ciekawa, seksowna. „Masz taką?” – zapytałam. „Nie, chcę ją kupić. Przymierzę, co?” – rzuciła i zniknęła w przymierzalni. „Chcesz kupić tę sukienkę specjalnie na randkę?” – byłam zaskoczona. Szybko przypomniałam sobie, że jakiś miesiąc temu zrobiłam to samo. Zapłacilam tyle samo, co Agnieszka za sukienkę i za błyszczyk, który miał sprawić, by moje usta krzyczały „Całuj mnie!”. Na szczęście randka się udała, choć myślę, że wymyślny produkt Diora miał tutaj małe znaczenie.

„Pierwsza randka z nowym facetem jest fantastycznym przeżyciem. Przez tę jedną noc czuję się znowu jak nastolatka” – mówi Agnieszka. „Całe zamieszanie z wybieraniem odpowiedniego stroju, fryzury czy nawet lakieru do włosów jest raczej dla mnie, nie dla faceta. Nie zna mnie, mała szansa, że odbierze to jako coś nietypowego. Tutaj chodzi o moje samopoczucie. Jeśli poświęcę na przygotowania więcej czasu niż zwykle, wezmę pachnącą kąpiel, w skórę wetrę nowy balsam, wskoczę w sukienkę, w której się sobie podobam, będę bardziej pewna siebie, a co za tym idzie, atrakcyjniejsza” – dodaje. „W sytuacji, kiedy spotyka się mężczyznę po raz piewszy sam na sam, to ma bardzo duże znaczenie”.

Wybrane dla Ciebie