Wyszedł pijany na scenę. Nie był w stanie grać. Mówi, co zrobił
Andrzej Grabowski wrócił do sytuacji, o której widzowie pamiętają do dziś. Aktor nie ukrywał, co wtedy się wydarzyło: był pod wpływem alkoholu podczas występu i nie potrafił doprowadzić do końca swojego programu.
W tym artykule:
Andrzej Grabowski wspomniał nietypowy występ
Andrzej Grabowski był gościem podcastu "WojewódzkiKędzierski". W rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim opowiedział o jednym z najbardziej kłopotliwych momentów w swojej zawodowej karierze. Chodziło o występ w nadmorskim kurorcie, który zakończył się wcześniej, niż planowano.
Andrzej Grabowski i Kamil Szeptycki o rolach w serialu "Morfeusz"
Aktor przyznał, że do dziś spotyka osoby, które były wtedy na widowni i pamiętają jego reakcję. Nie próbował bowiem udawać, że wszystko jest w porządku. Jak sam wyjaśnił, przed nocnym występem doszło do spotkania, podczas którego wypił za dużo alkoholu.
Grabowski wspominał, że występował w namiocie przy plaży. Początkowo sądził, że mimo wszystko poradzi sobie z zaplanowanym programem. Sytuacja szybko wymknęła się jednak spod kontroli. W pewnym momencie aktorowi wypadła kartka z tekstem monologu. Bał się po nią schylić, bo wiedział, że może nie być w stanie kontynuować występu.
Wtedy podjął decyzję, by przerwać program. Zwrócił się do publiczności i powiedział wprost: "Drodzy państwo, sami widzicie, nic z tego nie będzie". Po nim miał wystąpić młody kabaret, który przedłużył swój program i wypełnił czas dla widzów.
Następnego dnia zaprosił publiczność za darmo
Po przebudzeniu Grabowski postanowił naprawić sytuację. Zadzwonił do menedżera i poprosił, by rozwiesił w mieście informację o darmowym występie. Aktor chciał przeprosić widzów i pokazać im program w pełnej formie.
Jak relacjonował, następnego dnia przyszło jeszcze więcej osób niż poprzednio. Grabowski nie zamierzał tłumaczyć się wymówkami. Na scenie przyznał publicznie, że dzień wcześniej był pijany. Powiedział widzom: "Wiecie państwo, byłem pijany wczoraj, dlatego was dzisiaj zaprosiłem".
Dodał też, że ma w kieszeni kamień i jeśli ktoś jest bez winy, może nim w niego rzucić. Reakcja publiczności była pozytywna. Aktor wspominał, że były brawa, a chętnych do rzucania kamieniem nie było. Podkreślił, że nie próbował zrzucać winy na okoliczności ani szukać usprawiedliwień. Zdecydował się powiedzieć prawdę i wynagrodzić widzom nieudany wieczór.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.