Bez smartfona do 12. roku życia. Takie zasady rodzicielskie ma Socha
Małgorzata Socha zabrała głos w sprawie dostępu dzieci do telefonów komórkowych. Aktorka opowiedziała, kiedy jej córka dostała pierwszy smartfon, jakie obowiązują ją zasady i dlaczego uważa, że nadmiar kontaktu z rodzicami podczas obozów nie zawsze działa na korzyść dzieci.
W tym artykule:
Temat dzieci i telefonów komórkowych od lat budzi emocje wśród rodziców. Jedni stawiają na szybki dostęp do technologii, inni celowo go ograniczają. Małgorzata Socha w rozmowie z Filipem Borowiakiem zdradziła, jakie zasady obowiązują w jej domu i dlaczego zdecydowała się na dość późne wręczenie telefonu córce.
Kiedy córka Małgorzaty Sochy dostała pierwszy telefon
Aktorka przyznała, że jej córka Zosia bardzo długo funkcjonowała bez własnego telefonu. Decyzja zapadła dopiero wtedy, gdy pojawiła się realna potrzeba kontaktu.
- Moja Zosia, urodzona w 2013 roku, dopiero w tym roku dostała telefon, czyli w wieku 12 lat.
Dziennikarz zauważył, że to dość późno, na co Socha odpowiedziała bez wahania:
- Tak, bardzo niedawno. Dopiero wtedy, gdy pojechała na obóz.
Telefony na obozach. Jasne zasady i ograniczony kontakt
Socha podkreśliła, że jej dzieci już wcześniej wyjeżdżały na obozy, mimo że nie miały telefonów. Z czasem jednak zdecydowała się na kompromis. - Wcześniej też jeździła na obozy, ale bez telefonu. Teraz traktujemy go głównie jako środek kontaktu w czasie podróży, a potem i tak telefony są dzieciom zabierane.
Jak wyjaśniła, kontakt z rodzicami jest ograniczony do minimum. - Daje się dzieciom telefon raz w tygodniu, żeby się odezwać. Uważam, że ciągłe dzwonienie nie jest dobre, bo dzieci wypadają z życia obozowego i nie są tam, tu i teraz, z rówieśnikami.
Aktorka zaznaczyła, że taki system sprawdził się w przypadku jej córki. - Kontakt raz w tygodniu absolutnie wystarczał. Zosia była na to emocjonalnie przygotowana, nie miała potrzeby dzwonić częściej i łatwiej było jej wejść w grupę.
Ograniczenia w korzystaniu z telefonu w domu
Choć Zosia ma już własny telefon, nie oznacza to pełnej swobody. Małgorzata Socha jasno mówi o zasadach, które obowiązują na co dzień. - Nadal ma ograniczenia. Jest liczony czas korzystania z telefonu, są limity aplikacji, a urządzenie wyłącza się o 20.
Na pytanie, czy pilnuje tego osobiście, odpowiedziała z uśmiechem: - Teraz robią to aplikacje. One bardzo pomagają rodzicom w zarządzaniu tym wszystkim. Często się śmieję, że jestem konsekwentnie niekonsekwentna, więc skoro raz to ustawiłam, to już na szczęście nie muszę tego pilnować.
Cały wywiad z Małgorzatą Sochą można znaleźć na kanale WP Lifestyle na YouTube.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.