Tyle ma zarabiać mężczyzna. "Nie dlatego, że jestem materialistką"
Doda wyjaśniła, dlaczego nie wyobraża sobie związku z mężczyzną, który nie zarabia wystarczająco dobrze. - Mam wrażenie, że większość moich partnerów potrzebowała menadżera i kogoś, kto załatwi im za darmo: wycieczki, catering, followersów na Instagramie, kody promocyjne, upgrade społeczny, wiarygodność w ich interesach - mówi.
Doda o relacjach z mężczyznami we "Wprost"
We fragmencie wywiadu z "Wprost" dotyczącym związków Doda opisuje doświadczenia z mężczyznami, którzy - w jej ocenie - bardziej korzystali z jej pozycji, niż wnosili równoważny wkład w relację. "Mam wrażenie, że większość moich partnerów potrzebowała menadżera i kogoś, kto załatwi im za darmo: wycieczki, catering, followersów na Instagramie, kody promocyjne, upgrade społeczny, wiarygodność w ich interesach…" - czytamy w wywiadzie.
Agnieszka Woźniak-Starak chciałaby spotkać się z Dodą? "BAŁABYM SIĘ". Dziennikarka nie gryzła się w język
Na tym tle pojawia się mocna deklaracja: osoby ze świata show-biznesu automatycznie przestają być dla niej potencjalnie interesujące. Zapytana o oczekiwania, stawia na stabilność i samodzielność partnera. Podkreśla, że chodzi jej o mężczyznę z dużym sukcesem zawodowym, ale poza branżą rozrywkową.
"Mężczyzna, który nie ma kompleksów, ma duży sukces zawodowy - byle nie w show-biznesie - nie potrzebuje Instagrama ani mnie, żebym zapewniła mu byt i fundusze. Daje coś z siebie, nie żyje plotkami i nie kręci go, że dzięki związkowi ze mną pójdzie do ‘Królowej Przetrwania’" - zaznaczyła Doda.
Dlaczego nie chce układu "na utrzymaniu"
Najbardziej stanowczo wypowiada się o finansach. Przyznaje, że nie związałaby się z mężczyzną, który nie jest majętny, ale uzasadnia to nie materializmem, tylko konsekwencjami, które widziała w relacjach.
"Nie dlatego, że jestem materialistką i gardzę facetami, którzy nie potrafią zarobić na siebie, są leniami czy bawią się w żigolaków i bawidamków, tylko dlatego, że z doświadczenia wiem, że układ z kimś takim zawsze kończy się dwojako" - wyznała. "Albo: facet się do tego przyzwyczaja i zaczyna być męską prostytutką, a ty przestajesz mieć do niego szacunek, bo on rozleniwia się do tego stopnia, że wydaje mu się, że jak cię bzy*** na wakacjach, to już jest jego jedyny i wystarczający wkład, żeby na te wakacje all inclusive z tobą pierwszą klasą polecieć".
Artystka podkreśla jednak, że brak pieniędzy może doprowadzić do jeszcze innego scenariusza.
"Albo: facet zaczyna mieć takie kompleksy i pałać do ciebie taką nienawiścią za to, że zarabiasz więcej, że zaczyna sabotować związek i szukać laski, która będzie zarabiała mniej, żeby jako mężczyzna czuć się lepszym".
W praktyce Doda opowiada się za równym układem - co jednak oznacza, że jej potencjalny partner musiałby doskoczyć do jej zarobków. "Dobrze, gdy facet zarabia tyle samo lub więcej" - zaznaczyła. Zastrzegła też, że kluczowe są pieniądze zarobione przez niego, nie przez osoby trzecie. "Całe moje życie wygląda tak, że mam na utrzymaniu rodziców, a czasem i faceta, nawet po rozstaniu" - opowiadała.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.