Brytyjski bloger tak mówi o Polsce. Odwiedził nasz kraj 25 razy
Brytyjski vloger GallivanterDom odwiedził Polskę już 25 razy. Opowiada, jak pozytywnie zaskoczył go nasz kraj - wbrew stereotypom, które wcześniej słyszał bardzo często.
W tym artykule:
"Blok wschodni" okazał się mitem
Dominic, znany w sieci jako GallivanterDom, zwiedził 22 kraje, ale to nagrania z Polski przyniosły mu największe zasięgi: pierwsza podróż metrem w Warszawie, test Pendolino w pierwszej klasie czy wizyta w bezobsługowej Żabce. Jak sam przyznaje, do Polski trafił trochę przypadkiem, a pierwszym przystankiem był Poznań latem 2018 r. Później przyszła pandemia i nieplanowany, długi pobyt.
3 mniej znane miejsca w Zakopanem. Musisz je odwiedzić
- Podczas pandemii utknąłem w Polsce na pięć miesięcy i przez cały ten czas mieszkałem z polską rodziną - mówił w rozmowie z Onetem.
To doświadczenie sprawiło, że przestał patrzeć na kraj wyłącznie oczami turysty. Największe zaskoczenie? "Jak rozwinięty, czysty i bezpieczny jest ten kraj". Wcześniej docierały do niego głównie opowieści o "bloku wschodnim" i biedzie, a na miejscu zobaczył coś odwrotnego: nowoczesny transport i miasta, które zaskakują wygodą i organizacją.
Do listy zaskoczeń dorzuca też czystość. - Brak śmieci nadal rzuca mi się w oczy za każdym razem, gdy przyjeżdżam - podkreślił, porównując to z brytyjską codziennością.
Polska kolej? Zagraniczni doceniają
Wątek, do którego Dominic wraca regularnie, to polska kolej. Z perspektywy podróżnika plusów jest więcej niż minusów, a sieć transportowa to jego zdaniem "najwyższy poziom": tanio, prosto i bez cenowych pułapek znanych z Wielkiej Brytanii. Opowiada, że w Polsce rzadko płaci więcej niż 100 zł za przejazd, a bilet kupuje błyskawicznie w aplikacji PKP Intercity. Zdaniem vlogera, największą zaletą polskiej kolei jest jej niezawodność.
- Pociągi są czyste i bezpieczne, a co najważniejsze - przyjeżdżają na czas. Nigdy nie odwołano mi pociągu w Polsce - mówił, zestawiając to z własnymi doświadczeniami z brytyjskich dworców. A minusy? Żartuje, że jedynym problemem było to, że w WARS-ie skończyły się czekoladowe brownie.
Żabka, uśmiechy i gołąbki
Szoku kulturowego w klasycznym sensie nie było, choć zauważył "brak uśmiechu". W jego rodzinnych stronach small talk z nieznajomymi to norma, w Polsce - rzadkość. Jednocześnie uważa, że opinia o nieprzyjaznych Polakach wynika z nieporozumienia: gdy podejdziesz, przywitasz się i dasz sygnał otwartości, reakcja bywa bardzo ciepła.
Wśród symboli codzienności zachwyciła go Żabka. - Jest dosłownie wszędzie - mówił, dodając, że dla fana hot dogów to wygoda, ale i ryzyko dla talii.
A kulinarnie? Najchętniej wraca do klasyki. - Moim ulubionym polskim daniem są chyba gołąbki w sosie pomidorowym.
I choć potrafi podrażnić tradycjonalistów wyznaniem, że nie lubi żurku, to Polska i tak ląduje wysoko w jego prywatnym rankingu jakości życia. Tego lata vloger planuje wrócić na dłużej: chce odwiedzić wszystkie 16 województw i zapowiada, że szykuje "coś wyjątkowego".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.