Jerzy Turek bawił tłumy. W sercu nosił wielki ból
Mija sześć lat od śmierci Jerzego Turka. 14 lutego 2010 roku odszedł aktor, którego Polacy pokochali zarówno na ekranie, jak i w teatrze. Jego życie nie było jednak pozbawione dramatów – walczył z chorobami, a osobista strata pozostawiła w nim niezatartą ranę.
W tym artykule:
Jerzy Turek zostawił po sobie role, które na zawsze wpisały się w polską kulturę filmową i telewizyjną. Widzowie pamiętają go jako szeregowego Orzeszkę w "Gdzie jest generał", Zenona Solskiego w "Koglu-Moglu" czy trenera Jarząbka w "Misiu". Jednak to sympatyczny listonosz Józef Garliński ze "Złotopolskich" zaskarbił mu serca publiczności.
– Wszyscy wołają na mnie "panie listonoszu". Nawet kiedy idę po bułki, ludzie pytają, czy mam dla nich jakąś rentę albo emeryturę. Początkowo mnie to bawiło, potem trochę męczyło, ale w końcu zrozumiałem, że Józef to po prostu mój przyjaciel, z którym muszę żyć – wspominał aktor.
Czy Ewa Kasprzyk czuje się seksbombą?
Jerzy Turek pochował syna
Jego kariera była pełna poświęcenia, ale życie osobiste nie oszczędzało Turka. Jeszcze przed maturą zakochał się w Bolesławie, z którą szybko wziął ślub i powitał na świecie dwóch synów: Piotra i Pawła. Niestety w 1977 roku przyszła niewyobrażalna tragedia – trzynastoletni Paweł zachorował i mimo operacji zmarł.
– Byłem zupełnie innym człowiekiem do czterdziestego roku życia. Syn mi zmarł. Jeden z bliźniaków. Od tego czasu życie mi się straszliwie zmieniło. Z takim garbem już się do śmierci chodzi. Nie pogodzę się z tym aż do końca – mówił Turek w wywiadzie, którego fragmenty znalazły się w książce "Mieszanka filmowa. Rozmowy i szkice literackie".
Nagle nie pojawił się na planie
Ostatnie lata życia aktora były naznaczone chorobą. Przez niemal 13 lat związany z serialem, dlatego zaniepokojenie ekipy było ogromne, gdy pewnego dnia nie pojawił się na planie. W 2009 roku Turek trafił nieprzytomny do warszawskiego szpitala. Diagnoza była poważna – udar mózgu. Przez długi czas trwała rehabilitacja, a scenarzyści i współpracownicy z niecierpliwością oczekiwali jego powrotu.
– Mam nadzieję, że Jerzy przed świętami Bożego Narodzenia wróci na plan. Jednak nie mam jeszcze potwierdzenia. Musimy być cierpliwi – mówił Jan Purzycki, scenarzysta. Niestety, mimo początkowej poprawy, organizm Turka nie wytrzymał kolejnego ataku choroby – białaczki, która ostatecznie zakończyła jego życie.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.