Krzysztof Zanussi: Przeżyć życie i nie zwariować to już duży sukces
- Przeżyć życie i nie zwariować to już duży sukces, ponieważ wariują prawie wszyscy. Wszyscy biegają do psychiatry czy psychologa, bo nie mogą sobie z życiem poradzić – stwierdził Krzysztof Zanussi w programie "Balans".
Podczas rozmowy z Kubą Jankowskim reżyser analizował kondycję ludzkiego ducha w świecie zdominowanym przez dążenie do komfortu, przestrzegając jednocześnie przed duchowym rozleniwieniem. Według niego, kluczem do wartościowego życia jest nieustanna ciekawość świata, życie w prawdzie oraz umiejętność budowania głębokich relacji z innymi.
Dlaczego Zanussi unika makijażu?
Jednym z wątków rozmowy była kwestia wizerunku w mediach (od 1:27 min). Krzysztof Zanussi znany jest z tego, że – w przeciwieństwie do większości gości telewizyjnych – odmawia nakładania makijażu przed wejściem do studia. Wyjaśnił, że o ile 30-40 lat temu puder był niezbędny ze względu na technologię kamer, które wyolbrzymiały czerwień skóry, o tyle dziś nie jest do niczego potrzebny.
- Jeżeli coś się błyszczy, to jest to oznaka życia. Przecież po śmierci jesteśmy matowi – zauważył. Co więcej, Zanussi uważa, że mocno upudrowany mężczyzna – szczególnie piastujący wysokie funkcje, jak generał czy biskup – budzi zdziwienie i sprawia wrażenie próżności. – Po co starych dziadów pudrować? – pytał retorycznie, dodając, że po wyjściu ze studia nie chce czuć dyskomfortu związanego z nienaturalnym wyglądem w miejscach publicznych.
Zanussi przyznał, co go wzrusza
Mimo że Krzysztof Zanussi postrzega siebie jako człowieka opanowanego, a nawet "chłodnego", przyznał, że zdarza mu się wzruszać. – Łza mi się w oczach kręci częściej, niż bym sam sobie to przewidywał – przyznał przed kamerą. Najczęściej w sytuacjach, które dotykają tajemnicy niesprawiedliwego cierpienia (od 3:34 min).
Jako przykład reżyser podał niedawną historię rodziców walczących o życie dziecka z wadą genetyczną. Takie sytuacje budzą w nim "przejmujący lęk istnienia", ponieważ dotykają tragedii dziejących się bez winy człowieka. – To jest czasem bardzo takie chwytające za serce – podsumował.