"Skandal". Przekazywał Epsteinowi tajne dokumenty
Ujawniona korespondencja ze sprawy Jeffreya Epsteina wskazuje, że książę Andrzej przesłał mu raporty z państwowej misji handlowej z 2010 roku. Dokumenty dotyczyły zagranicznych rozmów gospodarczych prowadzonych w ramach publicznej funkcji. Sprawa wywołała falę komentarzy i apele o działania policji.
W tym artykule:
Po odtajnieniu kolejnych materiałów ze sprawy Jeffreya Epsteina znów pojawiły się nowe doniesienia dotyczące księcia Andrzeja Mountbatten-Windsora. Ujawnione wiadomości e-mail mają wskazywać, że w czasie pełnienia funkcji publicznej przekazywał on Epsteinowi dokumenty podsumowujące zagraniczne rozmowy handlowe. W Wielkiej Brytanii narasta presja, by sprawę zbadała policja.
Musk w aktach Epsteina. Czy miliarder poleciał na niesławną wyspę?
Książę Andrzej miał wysyłać tajne dokumenty do Epsteina
Sprawa dotyczy korespondencji z listopada 2010 roku. W tym czasie książę Andrzej był brytyjskim wysłannikiem ds. handlu międzynarodowego. W ramach finansowanej z publicznych pieniędzy misji odwiedził Wietnam, Singapur, Chiny i Hongkong, gdzie prowadził rozmowy gospodarcze na wysokim szczeblu. Po powrocie dostał od swojego doradcy pakiet raportów podsumowujących wizyty.
W treści wiadomości, do której dołączono cztery dokumenty, napisano: "Szanowny panie, w załączeniu przesyłam raporty z wizyt w Wietnamie, Singapurze, Hongkongu i Shenzhen w związku z pana ostatnią podróżą do Azji Południowo-Wschodniej" - poinformował dziennik "The Sun".
E-mail wraz z załącznikami został kilka minut później przekazany dalej - bez żadnego komentarza - bezpośrednio do Epsteina. Doniesienia dziennika "The Sun" sugerują, że arystokrata mógł konsultować swoje zawodowe plany z Epsteinem już wcześniej. Podważa to jego dotychczasową wersję wydarzeń, według której spotkał się z multimilionerem wyłącznie po to, by zakończyć ich znajomość.
Były komendant: "Skandal na skalę krajową"
Nowe materiały wywołały ostrą reakcję byłego komendanta policji królewskiej Daia Daviesa, który publicznie wezwał do przeprowadzenia pełnego śledztwa karnego.
"Brak śledztwa w sprawie szeregu domniemanych działań Andrzeja jest skandalem na skalę krajową, porównywalnym do sprawy Mandelsona. Te e-maile pokazują, że nadużył swojej pozycji. Policja po prostu musi wiedzieć, co zawierały te e-maile - powiedział.
"Żadnego specjalnego traktowania"
Były komendant podkreślił również, że jeśli doszło do ujawnienia informacji o znaczeniu państwowym podczas pełnienia funkcji publicznej, konieczne jest postępowanie karne. Dodał przy tym, że status nie powinien nikogo stawiać ponad prawem.
"Jeśli ujawnił informacje o znaczeniu krajowym, gdy miał stanowisko publiczne, finansowane przez podatników, należy to zbadać jako czyn karalny. Jestem bardzo zły, że policja metropolitalna nie zdołała opanować tej sytuacji i przeprowadzić pełnego śledztwa na wielu frontach. Nie można mu po prostu zapewnić żadnego specjalnego traktowania. Ten człowiek był ambasadorem Wielkiej Brytanii, ale pod wieloma względami naraził ją na szwank" - dodał.
Czytaj także: Mette-Marit w domu Epsteina. Zdjęcie wszystko potwierdza
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.