Powiedziała Jakubiakowi o rozstaniu. Wtedy wyznał, że choruje
Daria Ładocha i Tomasz Jakubiak mieli bliską relację. - Byliśmy dla siebie jak brat i siostra - mówi dziś Ładocha. Ich przyjaźń była oparciem w trudnych momentach życia - od osobistych rozstań po zawodowe wyzwania.
W tym artykule:
30 kwietnia 2025 roku media obiegła bolesna wiadomość - zmarł Tomasz Jakubiak, uwielbiany kucharz i juror programów kulinarnych. Dla Darii Ładochy był jednak kimś więcej niż sławną osobistością - był przyjacielem.
Daria Ładocha o sekretnym dodatku do czerwonego barszczu. Zastąpi zbędny cukier
Niewyobrażalna stara
Ich przyjaźń była pełna wzajemnego zrozumienia i wsparcia, a on był dla niej prawdziwym oparciem w trudnych chwilach. Daria Ładocha podkreśliła, że strata Tomasza Jakubiaka jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń jej życia. - Nie lubię o nim rozmawiać. Nie udzieliłam do tej pory żadnego wywiadu na jego temat. Bardzo przeżyłam jego śmierć i ciągle nie mogę uwierzyć, że go nie ma. Był jedną z najważniejszych osób w moim życiu - powiedziała w rozmowie z "Vivą".
Tomasz był osobą, przy której mogła być sobą, dzieliła się radościami i trudami życia. Mówili o sobie "rodzeństwo z wyboru", podkreślając siłę tej relacji. Tego samego dnia, gdy wyznała mu, że po 25 latach zakończyła swój związek, on otworzył się i powiedział o swojej chorobie.
- Tego samego dnia powiedzieliśmy sobie nawzajem - on mi o chorobie, a ja jemu o rozstaniu. Ale tak, to ono było siłą, która spowodowała, że musiałam inaczej zarządzić życiem - dodała.
Ciężki czas w jej życiu
Po rozstaniu z partnerem, z którym była związana przez 25 lat, jej dotychczasowy świat pękł. Nagle wiele spraw musiała przeżyć po raz pierwszy. - Właściwie to moje ostatnie półtora roku można by określić jako "suma pierwszych razów". Pierwsze święta osobno, pierwsze urodziny córek, pierwszy sylwester. I mówię o tym spokojnie, bo upłynęło już sporo czasu - wyznała.
Jak sama przyznała, to właśnie upływające miesiące pozwoliły jej odzyskać równowagę i zrozumieć to, co jeszcze niedawno wydawało się nie do udźwignięcia. - A na własnej skórze przekonałam się, że czas jest najlepszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. To on pozwala poukładać wszystko i działa na naszą korzyść. Mimo że z drugiej strony mija nieubłaganie, uważam, że jest lekarstwem na wszystko - dodała.
Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach.