Ma "głodową" emeryturę. Tak dorabia. "Żeby na święta coś zarobić"
Na jednym z białostockich chodników seniorka sprzedaje własnoręcznie robione skarpety i kapcie. Dzięki temu może dorobić do emerytury i kupić coś na święta.
- Chrzan można kupić, skarpety wełniane. Parę dni tutaj już sprzedaję, żeby na święta coś zarobić i trochę dorobić do emerytury. Ciężkie czasy - mówi seniorka w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski, stojąc przy swoim niewielkim stoisku.
Kobieta podkreśla, że wiele osób w jej wieku zmaga się z podobnymi problemami. - To są emeryci, chcą dorobić do słabej emerytury. Wykupię leki i mało, co mi zostaje. Czasami chcę dla wnuczka coś dać, dla wnuczki te parę złotych - tłumaczy. Jak dodaje, w tej trudnej sytuacji musi wybierać najtańsze produkty i rezygnować z wielu rzeczy. - Człowiek chodzi i kupuje, co najtańsze. Do takiej galerii nawet nie wchodzimy, tam zawrót głowy - mówi.
Rękodzieło to niezwykle pracochłonne zajęcie. Skarpety i kapcie powstają własnoręcznie, często przez wiele godzin. - W ciągu jednego dnia na pewno da się zrobić skarpetki wełniane. Kapcie wełniane robi się ok. sześciu godzin - opowiada seniorka. Wszystkiego nauczyła się od koleżanek, które też sprzedają rękodzieło na chodniku, bo niska emerytura nie wystarcza na codzienne potrzeby. - Jak tutaj przyszłam, koleżanki na chodniku mi pokazały, jak to robić. Wcześniej koleżanki sprzedawały, ja przyniosłam druty i nici i one mnie tego nauczyły - tłumaczy.
Seniorka nie traci jednak optymizmu i czeka na święta, podczas których będzie mogła spotkać się z najbliższymi. - Żeby zdrowie tylko dopisało. Cieszę się, że będą dzieci wnuczki i będzie wesoło - opowiada.
Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!