Przeszła przemianę w programie. Tak wygląda dziś
Marta zgłosiła się do programu "Anatomia piękna" z rozległą zmianą na policzku. Kobieta przyznała przed kamerami, że ma bardzo niską samoocenę, a wręcz nienawidzi siebie. Jednak po leczeniu w klinice wszystko się zmieniło.
W tym artykule:
Marta, która wzięła udział w programie TVN "Anatomia piękna", z wykształcenia jest fryzjerką. Jednak gdy udała się na praktyki, usłyszała od właścicielki salonu, że klientki nie chcą, by taka osoba je obsługiwała. Wszystko przez rozległą zmianę, która zajmuje niemal połowę jej twarzy. Teraz pracuje jako asystentka stomatologiczna, ponieważ, jak tłumaczy, może w pracy zasłonić twarz maseczką. Wychowuje trójkę dzieci.
– Przy każdym porodzie bałam się, by dzieci nie odziedziczyły tego, co mam na twarzy. Dopiero była ulga, jak je zobaczyłam, że nie będą cierpieć tak jak ja – powiedziała Marta przed kamerami.
– Moja mama przejeździła ze mną bardzo dużo kilometrów, żeby mi pomóc, ale to był taki ból, że nawet lekarz powiedział, że nie ma serca mnie katować. To był jak wypalanie "na żywca" – wspominała kobieta.
Grażyna Wolszczak: Medycyna estetyczna jest super! Uwielbiam, że nie trzeba się ciąć
Marta wstydziła się pokazywać twarz publicznie
Uczestniczka "Anatomii piękna" przez lata miała ogromny problem z niską samooceną. Przed kamerami zdecydowała się na szokujące wyznanie. – Czuję się jak potwór. Jakbym była trędowata. Nienawidzę siebie – powiedziała.
Podczas pierwszej wizyty dr Ambroziak wyjaśnił jej, że naczyniaki wrodzone zwykle znikają samoistnie w przeciągu pierwszego roku życia. U pacjentki diagnozował natomiast malformację kapilarną, czyli wrodzoną nieprawidłową strukturę naczyń, która powoduje zgrubienia i wybrzuszenia przypominające brodawki.
Jak wyglądało leczenie malformacji i jakie dało efekty?
Lekarka zaczęła od lasera naczyniowego. Następnie wykonano rezonans, by wykluczyć zmiany w obrębie mózgowia i to, czy zmiana jest zasilana przez naczynia twarzo-czaszki. Następnie ekspertka z kliniki Ambroziaka przystąpiła do leczenia silniejszym laserem CO2, który dociera do głębszych warstw skóry, a nawet do tkanki podskórnej, gdzie znajdują się większe naczynia malformacji.
W programie pokazano efekty po kilkunastu zabiegach. Trzeba przyznać, że zmiana jest spektakularna. Co więcej, Marta przestała zasłaniać się na ulicy, odzyskała się pewność siebie i przyznała, że cały czas się uśmiecha. Brodawkowate zmiany zniknęły, dzięki czemu kobieta może bez problemu nałożyć makijaż, co wcześniej było niemożliwe.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.