Zaczęło się od pocałunku na planie. Dziś jest jej mężem
Miała być zwykła próba w teatrze, wspólna nauka tekstu i czysto zawodowa relacja. Jedna scena pocałunku sprawiła jednak, że między Magdaleną Waligórską-Lisiecką a Mateuszem Lisieckim pojawiło się coś więcej niż aktorska chemia.
W tym artykule:
Magdalena Waligórska-Lisiecka to aktorka teatralna i telewizyjna, którą widzowie znają z ról pełnych charakteru i wyrazistej osobowości scenicznej. Od lat związana z teatrem, ceniona jest za autentyczność i emocjonalność, jaką wnosi do każdej kreacji. Choć publiczność kojarzy ją głównie z pracy zawodowej, prywatnie stawia na spokój i życie z dala od nadmiernego rozgłosu.
Mikołaj Roznerski o odejściu Dominiki Kochlik. Czy on sam myślał kiedyś, aby zrezygnować z M jak Miłość?
Wszystko zaczęło się na próbie w teatrze
Do spektaklu, w którym grał już Mateusz Lisiecki, dołączyła w trakcie prób. - Magda dołączała do obsady sztuki, w której ja grałem i poprosiła o pomoc, taką czysto koleżeńską. Bo nie lubiła tekstu - zdradził aktor w rozmowie ze "Złotą Sceną".
To miała być zwykła, koleżeńska przysługa. Nikt nie przypuszczał, że kilka wspólnych prób zapoczątkuje coś znacznie ważniejszego.
W przedstawieniu grali parę, a scenariusz przewidywał scenę pocałunku. Dla widzów to romantyczny moment, dla aktorów - techniczne zadanie wymagające przekroczenia granic intymności. - Zrobiliśmy tę próbę i wyszło to bardzo naturalnie, bez skrępowania. Pomyślałem: "Czy to ja się tak otworzyłem, czy to Magda jest taką świetną aktorką? Nie wiem, co się dzieje" - dodał.
Scena wyszła naturalnie, lekko, bez skrępowania. Zamiast analizować rodzące się emocje, uznali, że to po prostu dowód na ich profesjonalizm i dobre aktorstwo.
Wtedy zrozumieli, że to coś więcej niż aktorstwo
Przełom przyszedł dopiero wtedy, gdy intensywny czas prób dobiegł końca, a każde z nich musiało wrócić do swoich obowiązków. - Zdałem sobie sprawę, że coś bardzo nie gra. I że mam ten wieczór spędzić bez Magdy - powiedział aktor.
To był moment, gdy oboje uświadomili sobie, że sprawy zaszły za daleko, by mówić tylko i wyłącznie o czysto zawodowej relacji. - Ale już wtedy było za późno, bo byłem zakochany po uszy - przyznał.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.