"Mam kategorię A". Oto co myśli o ucieczce z kraju w przypadku wojny

Szczepan Twardoch został laureatem 30. Nagrody Literackiej "Nike" za powieść "Null". W opublikowanym wywiadzie dla "Newsweeka" pisarz odniósł się do doświadczeń z wyjazdów na ukraiński front oraz do kwestii powinności obywatelskich w obliczu zagrożenia militarnego. Czy stanąłby do walki?

Szczepan Twardoch wprost o wojnieSzczepan Twardoch wprost o wojnie
Źródło zdjęć: © AKPA
Paulina Żmudzińska

Powieść "Null" Szczepana Twardocha została uhonorowana Nagrodą Literacką "Nike". Prace nad książką wiązały się z bezpośrednimi wyjazdami autora do Ukrainy, organizacją zbiórek oraz pobytem na linii frontu. W rozmowie z "Newsweekiem" pisarz nie ukrywał, że doświadczenia te znacznie wpłynęły na jego postrzeganie obecnej sytuacji na świecie.

Szczepan Twardoch wprost o wojnie

W dobie rosnącego niepokoju geopolitycznego coraz częściej pojawia się pytanie o to, jak zachowalibyśmy się w godzinie próby. Szczepan Twardoch wyznał, że w razie potrzeby kraj mógłby na niego liczyć. - (...) mam kategorię A i uważam, że obrona swojego państwa jest obowiązkiem każdego mężczyzny. Uważam też, że mimo moich licznych doń zastrzeżeń nasze państwo i to, co się udało w nim zrobić przez ostatnie 36 lat, są warte obrony. Ale już fakt, że się z tym liczymy, myślimy o tym, przygotowujemy się do tego — mam nadzieję, że to robimy — czyni nasze czasy czasami przedwojennymi. Oby tej wojny nigdy nie było. Ale racjonalna perspektywa jest dziś taka, że może do niej dojść - przyznał pisarz.


WIDEO

Autor nagrodzonej książki "Null" wyznał też, co myśli o osobach, które w obliczu potencjalnego zagrożenia planują po prostu spakować walizki. - Moim zdaniem taka deklaracja jest moralnie kompromitująca, wstydziłbym się powiedzieć coś takiego, nawet gdybym miał dom w Toskanii i podobny zamiar, a nie mam. To nie jest doskonałe państwo, każdy ma wobec niego jakieś zarzuty, ja też. Ale jest warte tego, by go bronić - podkreślił.

Szczepan Twardoch był na linii frontu

Szczepan Twardoch podczas pracy nad swoją książką, mógł na własnej skórze przekonać się, co to znaczy prawdziwa wojna. - Zobaczyłem przyziemność wojny obronnej, jaką toczy Ukraina. Oczywiście, że tam są ludzie, którzy szli z patriotycznych motywacji. Ale wielu żołnierzy walczy, bo przecież ktoś musi, bo nie chcą kolejnej Buczy i Irpienia. Więc idziesz bronić nie ojczyzny, nie prawa do samostanowienia, a już na pewno nie jakichś tam wartości demokratycznych. Idziesz bronić swojego domu, swoich dzieci, swojego życia. Ktoś to musi zrobić - zaznaczył.

Wojna w powieści laureata "Nike" z jednej strony poraża okrucieństwem, z drugiej – w paradoksalny sposób porządkuje priorytety, obnażając miałkość codziennych frustracji i rozczarowań. - Kiedy śmierć jest tak blisko, odpada wszystko poza najbardziej podstawową, fundamentalną treścią naszej egzystencji - dodał.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE