"Szalenie poniżające" sceny seksu. Ujawnia, jak je nagrywano
– W tej sytuacji, w tym kontekście i w tym filmie ten seks jest szalenie poniżający dla kobiety. Film kręciliśmy cztery lata temu i wtedy funkcja koordynatora scen intymnych nie była jeszcze tak popularna – opowiada aktorka Katarzyna Gałązka.
W tym artykule:
Jeszcze niedawno jej wyobraźnia wypełniały sceny w blasku Hollywood. Dziś największą rolą marzeń 29-letniej Katarzyny Gałązki jest… rola mamy. Aktorka była gościnią Aleksandry Głowińskiej w cyklu #CoZaKobieta! dla TVN.pl i szczerze opowiadała o życiu zawodowym, marzeniach oraz nierównościach płciowych w branży filmowej.
Macierzyństwo jako najważniejsza rola
Kiedy zaczynała studia aktorskie, wizualizowała swoje życie pełne planów zdjęciowych i czerwonych dywanów. Marzyła o Oscara i blasku Hollywood, ale z czasem odkryła, że jej życie może wyglądać inaczej niż wcześniej planowała.
Urodowe hity z Primark. Co znajdziemy na półkach?
– To była bardzo duża część mojej osobowości, która z wiekiem się zmieniła – mówiła Gałązka. – Dziś patrzę na to inaczej – wiem, że mogę zyskać dużo więcej.
– Moim największym marzeniem w tej chwili jest założenie rodziny. Bardzo tego pragnę i gorąco liczę na to, że mi się uda. Praca jest moją pasją, jest ważną częścią mnie, ale gdybym miała wybierać, nie zastanawiałabym się, co jest ważniejsze – przyznała aktorka. (...) Byłabym w stanie poświęcić aktorstwo, jeśli musiałabym zdecydować albo, albo – wyznała.
Podkreślała też, jak ważne jest wsparcie. – Mam bliskich, na których wsparcie mogę liczyć. Dzieci mają też ojców, a ojciec jest równoprawnym rodzicem. Dlatego nie ma sensu odkładać swoich planów na później.
Aktorka stwierdziła jednak, że matkom w tej branży nie jest jednak łatwo. Presja nie dotyczy jednak ojców. – Dysproporcja pomiędzy kobietami a mężczyznami jest ogromna. Magda Lamparska padła ostatnio jej ofiarą. Dziesiątki nagłówków, że "zostawiła dziecko, pojechała do pracy i jak sobie tata poradzi". O mężczyźnie nikt by nie napisał w ten sposób. Nie mam jeszcze swoich dzieci, ale mam matki w swoim najbliższym otoczeniu i widzę, ile pracy wkładają każdego dnia w to, by pogodzić życie rodzinne z życiem zawodowym, a na koniec i tak są oceniane jako niewystarczające na którymś polu - mówiła w wywiadzie.
Zagrała intymną scenę
Aktorka opowiedziała również o trudnej scenie w filmie "Król dopalaczy", w której musiała zagrać scenę intymną. Jej bohaterka zostaje potraktowana niezwykle instrumentalnie. Jak się z tym czuła? - W tej sytuacji, w tym kontekście i w tym filmie ten seks jest szalenie poniżający dla kobiety. Film kręciliśmy cztery lata temu i wtedy funkcja koordynatora scen intymnych nie była jeszcze tak popularna, więc takiej osoby na planie nie było, ale Pat Howl i Kasia Samson byli do mnie bardzo przyjaźnie nastawieni, poświęcili mi dużo czasu i wyjaśnili, jak to wszystko ma wyglądać - mówiła.
– Nie miałam żadnych oporów, bo scena była niezbędna dla mojej postaci. Cindy upada jako człowiek i płaci każdą cenę, by spełnić pragnienia – dodała.
Kulisy techniczne były równie wymagające, bo bohaterka musiała... zwymiotować. – Do każdego ujęcia musiałam włożyć do ust tabletkę musującą – elektrolity, magnez, witamina C – i rozgryźć ją, żeby zaczęła się pienić. Tabletek nie da się połykać od razu, są kwaśne i bolą zęby – śmieje się aktorka.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.