Prowokatorzy na etacie
W polskim show-biznesie trudno o jednostki wybijające się ponad przeciętność ustaloną przez branżowe schematy. Potrzeba dużej charyzmy, samozaparcia, pomysłu na siebie i poczucia humoru – aby wzbudzać kontrowersje. Niektórym jednak to się udaje.
Anna Mucha
W polskim show-biznesie trudno o jednostki wybijające się ponad przeciętność ustaloną przez branżowe schematy. Potrzeba dużej charyzmy, samozaparcia, pomysłu na siebie i poczucia humoru – aby wzbudzać kontrowersje. Niektórym jednak to się udaje.
Czekamy na „You can dance” z Muchą, jako członkiem jury, przepowiadając, że to będzie jej program. I prawdopodobnie jej rok, gdy będzie odcinać kupony od pracy w 2009 r.
Kilka kilo i lat temu prowokacje Ani Muchy były jednocześnie jej ochronnym pancerzem. Zdając sobie sprawę z niedoskonałości figury, walczyła o przetrwanie w medialnym świecie, prowokując ciętymi wypowiedziami. Straciła nadwagę, ale nie straciła nic z temperamentu. Widzowie na całym świecie uwielbiają połączenie pięknego ciała i pięknego umysłu.
Doda
Ten pseudonim mówi sam za siebie. Piosenkarka szokowała już na wszystkie możliwe sposoby. Nawet kiedy nie zamierza prowokować, każdy jej ruch i każde słowo urastają do rangi prowokacji. Życie na tak wysokich obrotach może męczyć, nawet królową.
Sara May
Znana też jako Katarzyna Szczołek jest skandalistką aspirującą. Ciężko pracująca na sukces medialny piosenkarka, znajduje czas, aby na swoim blogu, soczyście obrażać rodzime i światowe gwiazdy show biznesu.
A to zarzuci Mariah Carey plagiat teledysku, a to wypomni Dodzie jej silikonowy biust, a to nazwie Marylę Rodowicz ludową pieśniarką.
Sprowokowani celebryci czasem usiłują odpierać ataki Sary May, co jeszcze bardziej zachęca samozwańczą blogerkę. I tylko trudno się oprzeć wrażeniu, że Sara May jest bardzo samotna w swej walce.
Karolina Korwin Piotrowska
Karolina Korwin- Piotrowska w ocenach polskich celebrytów bywa równie okrutna i bezwzględna, jak Wojewódzki czy Figurski. Nie boi się mówić bez ogródek, o braku klasy. Przez lata wypracowała bardzo charakterystyczny styl, który nieczęsto znajduje poklask. Ale czy skandalistów trzeba zawsze lubić?
Kuba Wojewódzki
Burzy schematy: prowadza się z młodszymi partnerkami, budzi wątpliwości co do orientacji seksualnej, rozbija się drogimi samochodami. Wypromował go program „Idol”, gdzie Wojewódzki był najbarwniejszym członkiem jury.
Kiedy kilkanaście lat temu, prowadził w telewizji program „Brum”, wyglądał jak własna karykatura i nie porywał się na krytykę gwiazd show-biznesu. Z upływem czasu nabrał charyzmy, zyskał odwagę i wyostrzył sądy. Dziś miarą odwagi współczesnego polskiego celebryty jest pojawić się w programie „Kuba Wojewódzki Show”.
Michał Figurski
W Stanach Zjednoczonych prawdziwym guru wśród skandalistów radiowych jest Howard Stern. Nie uznający żadnych świętości i specjalizujący się w żartach dotyczących sfery seksualnej, Stern największą popularnością cieszył się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Co łączy Figurskiego i Sterna? Obaj radiowcy kiepsko wypadają w telewizji. Cały urok, magiczny głos i radiowa osobowość na ekranie telewizora wypada słabo. Figurski jest radiowym skandalistą, lecz cały jego czar gdzieś ginie w telewizyjnym talk – show „Jazda figurowa”.
Tomasz Jacyków
Zadziwiające, że mimo upływu lat, nikomu nie udało się zdetronizować Jacykowa i wytrącić mu z rąk berła najbardziej kontrowersyjnego stylisty w kraju.
W mediach, częściej niż o jego stylizacjach, mówi się o seksualności Jacykowa, jego operacjach plastycznych, kogo darzy sympatią, a kogo nie znosi. Kiedy pojawi się w jakimś programie, najnudniejszy scenariusz dostaje rumieńców. Można Jacykowa nie lubić, ale trudno odmówić mu bycia osobowością medialną.
Szymon Majewski
Ostatnio mówi się, że Majewski się kończy: w mediach plotkarskich pojawiają się artykuły, że Szymon bez grupy scenarzystów jest bezbronny jak dziecko we mgle.
Doskonały scenariusz, obfitujący w liczne gagi i doskonała grupa aktorska, która trzyma pion „Rozmów w toku”, jest główną wartością satyrycznego programu Szymona Majewskiego. Oczywistym jest, że każda formuła, nawet najbardziej śmiesznego i obrazoburczego programu, kiedyś się kończy. Ale prawdziwi skandaliści nawet porażkę potrafią przekuć w sukces. Czekamy na następny sezon.
Szymon Hołownia
Jako współprowadzący program „Mam talent”, zdetronizował Marcina Prokopa, któremu, w towarzystwie wygadanego Hołowni, brakowało ciętych ripost i złośliwych skojarzeń. Podobnie było, kiedy razem z Anną Muchą prowadził galę Wiktory 2007.
Hołownia, który dwukrotnie przebywał w nowicjacie u dominikanów i jest dyrektorem programowym kanału religia.tv, znalazł niewątpliwie swoją niszę w mediach. Nie epatuje sprośnymi żartami i propaguje tzw. „pop-kościół”: otwarty na wiernych i tych, którzy zbłądzili, lekki, łatwy i przyjemny.
Krzysztof Skiba
Tekściarz, konferansjer, publicysta i prowokator etatowy, który wyznaczył ścieżki dla medialnych skandalistów współczesnego show-biznesu. Przez lata skazany na towarzyską i medialną banicję po tym, jak w 1999 roku, podczas koncertu „Big Cyc” w katowickim Spodku pokazał zakończenie pleców państwowym urzędnikom.
W internetowej encyklopedii notka o Krzysztofie Skibie głosi, że „znany jest też z kontrowersyjnych zachowań”. Bo czy Skiba znany jest szerszej publiczności z czegoś poza tym?
Tekst: Zuzanna Menkes