Rosjanie sprzedają nagrania z wojny. Przerażający proceder
Jeszcze niedawno takie nagrania trafiały do akt śledczych jako dowody zbrodni. Dziś krążą w sieci jak zwykłe treści, zbierają reakcje i generują zyski. Na Telegramie wyrósł rynek oparty na brutalnych materiałach z Ukrainy, który przyciąga tysiące odbiorców.