Zaproszono go do telewizji. Odmówił. "Bez noclegu, bez honorarium"
Tomasz Lipiński ponownie znalazł się w centrum zainteresowania mediów po otrzymaniu tytułu Kreatora Kultury w ramach Paszportów "Polityki". Wraz z wyróżnieniem pojawiły się liczne zaproszenia do programów telewizyjnych, z których artysta postanowił zrezygnować.
W tym artykule:
Tomasz Lipiński to jeden z najważniejszych przedstawicieli polskiego rocka alternatywnego. Muzyk, wokalista, gitarzysta i autor tekstów, współtworzył takie zespoły jak Tilt, Brygada Kryzys, Izrael czy Fotoness.
Odmówił wizyt w telewizji
Po otrzymaniu nagrody Tomasz Lipiński zaczął otrzymywać liczne zaproszenia do programów telewizyjnych, jednak część z nich zdecydowanie odrzucił. W swoim wpisie w mediach społecznościowych skrytykował propozycje krótkich występów bez honorarium, noclegu czy realnego szacunku dla jego czasu.
Lipiński przekonuje: "Rock and roll to jest całe zjawisko!"
"Wskutek ostatnich wydarzeń wiele osób najwyraźniej przypomniało sobie o tym, że wciąż jestem wśród żywych. Pojawiają się propozycje wzięcia udziału w tym czy innym wydarzeniu, programie itp. Bardzo jestem wdzięczny za pamięć, ale proponowanie mi np. przyjazdu do Warszawy i uczestniczenia przez 5 minut w programie tv poświęconym innym, wspaniałym skądinąd artystom, w zamian za zwrot biletów PKP, bez noclegu, bez honorarium, jest ofertą hmmm… nie całkiem trafioną" - napisał na Facebooku.
Zwrócił uwagę na powszechne przekonanie, że każdy artysta powinien być wdzięczny za chwilę przed kamerą, nawet kosztem własnych zasad. "To fascynujące, jak niektórym ludziom w telewizjach zdarza się myśleć, że każdy tylko marzy o tym, by choć przez chwilę, za wszelką cenę pojawić się na ekranie. Otóż nie każdy. Ja na przykład nie. Przepraszam za zawód" - dodał.
"Kwestia elementarnego szacunku"
Lipiński zwrócił uwagę nie tylko na medialne zaproszenia, ale również na codzienne sytuacje, które – jego zdaniem – świadczą o braku elementarnego szacunku:
"Podobnie — jeśli ktoś umawia się ze mną na spotkanie, bo czegoś ode mnie chce, a potem każe mi czekać na siebie półtorej godziny, powinien zrozumieć, że po prostu nie mogę go/jej traktować tak poważnie, jak by chciał/a i jak ja chciałbym. To kwestia jakiegoś elementarnego szacunku dla drugiego człowieka" - wyznał we wspisie.
Artysta zaznaczył, że jego słowa nie mają na celu nikogo obrazić, a jedynie zwrócić uwagę na problem braku wzajemnego szacunku. Na zakończenie zaapelował o większą uważność i roztropność w relacjach z innymi. "Nie chcę sprawiać przykrości osobom, które tak robią być może wyłącznie dlatego, że nikt im nigdy nie powiedział, jakie to słabe. Apelowałbym więc o nieco więcej roztropności w tej materii. Dziękuję za uwagę" - podsumował.
Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach.