Rodowicz: czuję się bardzo źle

1 z 6Maryla Rodowicz

Obraz
© AKPA

Maryla Rodowicz opowiada o tym, że zawsze była niezależna, ale w latach 80. mąż pojechał z nią w trasę po Związku Radzieckim. - Zobaczył, jaka to ciężka praca, i powiedział: „Koniec, przechodzisz na moje utrzymanie” – opowiada. Teraz mieszka sama, mąż wyprowadził się z ich domu pół roku temu. Tłumaczy, jak się z tym czuje. Opowiada też o swojej wielkiej pasji, czyli modzie.

2 z 6Maryla Rodowicz

Obraz
© AKPA

Rodowicz lubi być niezależna, choć nie zawsze jej się to udawało. – Na pewno nie w latach 80., kiedy skończyły się kontrakty zagraniczne i zostałam bez pracy. Jeździłam starym, rozpadającym się mercedesem, mieszkałam na Ursynowie, w nieumeblowanym mieszkaniu. Trójkę moich dzieci urodziłam w latach 80. Wtedy bardzo pomógł mi mąż, dał mi samochód. Wtedy jeszcze jeździłam w trasy po Związku Radzieckim, graliśmy po trzydzieści koncertów miesięcznie. Raz mąż pojechał ze mną, zobaczył, jaka to ciężka praca, i powiedział: „Koniec, przechodzisz na moje utrzymanie” – opowiada.

3 z 6Maryla Rodowicz

Obraz
© AKPA

Teraz mieszka sama, mąż wyprowadził się z ich domu pół roku temu. – Rozstać się po trzydziestu latach małżeństwa nie jest łatwo. Nie jestem na to gotowa. Kiedy usłyszałam od męża, że chce się wyprowadzić, doznałam szoku. Zwłaszcza, że wcześniej nie było sygnałów, że coś jest nie tak. Nie czuję się z tym wszystkim dobrze, a nawet mogę powiedzieć, że czuję się bardzo źle – przyznaje.

4 z 6Maryla Rodowicz, Andrzej Dużyński

Obraz
© AKPA

Zaznacza też, że nie chce już walczyć. – Słyszę, że zdarzają się związki, w których – jak to się mówi – mąż idzie w szkodę, potem wraca, a żona go przyjmuje, wybacza mu, wracają do siebie. Ja nie umiałabym tak jak owe kobiety przyjąć męża i udawać, że nic się nie stało. Mam inną naturę. Owszem, lubię być sama, ale nie wiem, jak będzie za miesiąc, za rok – tłumaczy.

5 z 6Maryla Rodowicz

Obraz
© AKPA

Jaka jest recepta artystki na idealny związek? - Dobrze mieć w partnerze przyjaciela, towarzysza do rozmów, nawet do milczenia. Bo miłość to jedno, ale równie ważna jest przyjaźń, to, żeby lubić siebie nawzajem i swoje towarzystwo, żeby akceptować słabości partnera, żeby sobie nie dokuczać, nie celować w czułe, dobrze znane miejsca, żeby móc wypuścić przy partnerze powietrze z brzucha, pozwolić sobie na luz, żeby usiąść wieczorem w dresie i po prostu być razem – mówi w rozmowie z miesięcznikiem „Zwierciadło”.

6 z 6Maryla Rodowicz

Obraz
© AKPA

Artystka zdradza też, że jej wielką pasją jest moda. – Ja się w tym realizuję. Na początku kombinowałam sama, babcia szyła mi sukienki z kawałków materiałów, mama malowała pędzlem. Potem poznałam studentkę ASP, która farbowała pieluchy tetrowe. I wychodził piękny kostium. Pamiętam, jak w połowie lat 70. W Opolu wyszłam boso, w habicie z tych pieluch, przepasana sznurem do bielizny (…). Ale niestety, ten kostium nie został dobrze przyjęty – opowiada.

Wybrane dla Ciebie