Spółdzielnia wystosowała prośbę. "Wyjątkowa nadgorliwość religijna"
Apel łódzkiej spółdzielni o zakończenie remontów przed Wielkanocą wywołał burzę wśród sąsiadów. - Publiczne sugerowanie przez pracowników spółdzielni, że ktoś ma nie używać wiertarki w mieszkaniu z powodu święta chrześcijan, to już wyjątkowa nadgorliwość religijna - burzy się jeden z mieszkańców.
W tym artykule:
Prośba spółdzielni wywołała burzę
W mediach społecznościowych Spółdzielnia Mieszkaniowa im. W. Jagiełły w Łodzi poprosiła mieszkańców, aby wszelkie remonty w mieszkaniach zakończyły się do połowy marca.
"W tym okresie wielu mieszkańców rozpoczyna przygotowania przedświąteczne, dlatego zależy nam na zapewnieniu wszystkim większego komfortu oraz ograniczeniu hałasu i uciążliwości związanych z prowadzonymi remontami. Będziemy wdzięczni za dostosowanie się do tej prośby oraz wyrozumiałość wobec pozostałych mieszkańców. Dziękujemy za współpracę i wzajemny szacunek" - napisały władze spółdzielni.
Sensacyjne odkrycie w piwnicy. To znaleziono podczas remontu
Zdaniem jednego z mieszkańców, który aktywnie sprzeciwił się apelowi, spółdzielnia nie powinna sugerować właścicielom mieszkań, kiedy mogą prowadzić remonty, zwłaszcza jeśli lokale są ich prywatną własnością. - Fakt, remonty w blokach są uciążliwe, jednak publiczne sugerowanie przez pracowników spółdzielni, że ktoś ma nie używać wiertarki w mieszkaniu z powodu święta chrześcijan, to już wyjątkowa nadgorliwość religijna - podkreślił cytowany przez "Wyborczą" pan Tomasz.
Spółdzielnia: to nie zakaz, tylko wieloletni zwyczaj
Prezes zarządu spółdzielni Ewa Wojdalska podkreśla jednak, że nie chodzi o żaden formalny zakaz.
- Wynika ze zwykłej przyzwoitości. To nie jest nakaz, tylko prośba, którą kierujemy w imieniu mieszkańców od 30 lat. Rodzaj zwyczaju. Po prostu chcemy, żeby nie doszło do konfliktów międzysąsiedzkich. Jak blok ma 10 klatek, to niekiedy remont robiony dwie klatki dalej słychać, bo echo niesie. Wiercenie idzie płytami - mówiła, cytowana przez łódzką "Wyborczą".
Szefowa spółdzielni zwróciła uwagę, że osiedle zamieszkuje wiele osób starszych, dla których czas przedświąteczny ma duże znaczenie. Chodzi nie tylko o kwestie religijne, ale też o porządki, sprzątanie klatek schodowych i chęć odpoczynku od hałasu. Wojdalska przyznała też, że zdarzają się sytuacje wyjątkowe, na przykład gdy ktoś ma już wcześniej umówioną ekipę remontową. Jednocześnie wskazała, że część mieszkańców prowadzi prace praktycznie bez końca, co od dawna budzi irytację sąsiadów.
Mieszkańcy są podzieleni
Opinie lokatorów pokazują, że sprawa nie jest jednoznaczna. Anna, mieszkająca na osiedlu od kilku lat, planuje drobny remont związany z problemem wentylacji. Przyznaje jednak, że sama stara się podchodzić wyrozumiale do hałasu, o ile sąsiedzi uprzedzą o niedogodnościach i zachowają umiar. Inne mieszkanki popierają apel spółdzielni. Zwracają uwagę, że długotrwałe remonty potrafią być wyjątkowo uciążliwe, szczególnie dla osób starszych i schorowanych. - Rozumiem wszystko, ale pamiętam też, jak hałas z remontów przeszkadzał mojej mamie - mówiła pani Małgorzata, cytowana również przez "Wyborczą".
- Niektórzy, jak zaczną remont, to potrafią go ciągnąć latami - dodała inna lokatorka. Z kolei 16-letni Hubert patrzy na święta bardziej przez pryzmat rodzinnej tradycji niż religii. Jego zdaniem, jeśli mieszkańcy chcą przed świętami ograniczyć remonty, warto to uszanować, bo spółdzielnia działa przecież w interesie całej wspólnoty.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.