Miał 14 lat, gdy zmarł jego ojciec. Znalazł go przypadkiem
Strata bliskiej osoby w młodym wieku potrafi naznaczyć całe życie. Leszek Lichota stracił ojca jak miał 14 lat. - Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradziłem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem - mówi po latach.
W tym artykule:
Śmierć rodzica to jedno z najbardziej granicznych doświadczeń, zwłaszcza gdy przychodzi niespodziewanie i w okresie dojrzewania. W rozmowie z Żurnalistą aktor wrócił do wydarzenia sprzed lat i opisał mechanizm, który pomógł mu przetrwać najtrudniejszy czas.
Śmierć ojca w wieku 14 lat zmieniła jego życie
Aktor ma za sobą traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa. Pewnego dnia 14-letni wówczas Leszek Lichota zapomniał książki od historii i zdecydował się wrócić po nią do domu, gdzie znalazł martwego ojca.
Cała prawda o Edycie Górniak. Jest zwiastun głośnego dokumentu
Aktor przyznał, że do dziś nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić, jak poradził sobie z traumą po stracie ojca. Wspomnienie tamtego okresu nadal budzi w nim refleksję nad własną psychiką i sposobami reagowania na trudne doświadczenia.
- Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradziłem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Myślę, że to nastąpiło bardziej przez wyparcie, czyli zapominanie złych rzeczy i patrzenie w przyszłość.
Psychiczne odsuwanie trudnych wspomnień stało się naturalnym odruchem obronnym. Takie podejście pozwoliło mu funkcjonować i iść dalej, choć jednocześnie oznaczało świadome unikanie powrotów do bolesnej przeszłości.
- Ja nigdy nie patrzę w przeszłość, nie rozpamiętuję przeszłości, nie kolekcjonuję przeszłości. Więc jeżeli coś się zdarzyło i miało bardzo negatywne jakieś oddziaływanie na mnie, to myślę, że ja to wypierałem i zapominałem i patrzyłem w przyszłość na zasadzie: no dobra, od dziś rzeczywistość wygląda tak i idziemy do przodu. I to chyba cały czas we mnie jest. Każdy ma swoje bezpieczniki - powiedział.
Wrażliwość aktora bywa jednocześnie siłą i obciążeniem
W rozmowie podkreślił, że jego osobowość opiera się na pozornej sprzeczności. Z jednej strony potrafi zachować twardość i iść naprzód, z drugiej intensywnie przeżywa rzeczy, na które nie ma wpływu.
- No niestety ta wrażliwość sprawia, że czuję dyskomfort duży i się przejmuję rzeczami, na które nie mam wpływu, a staram się tego nie robić. Uczę się, żeby tego nie robić, ale niektóre sytuacje są tak blisko mnie, że no nie da się - podkreślił.