Z żoną przeżył 50 lat. Przejmujące, co powiedział, gdy umarła
Od jego śmierci minęły już nieco ponad trzy lata, ale pamięć o wybitnym aktorze wciąż jest żywa – nie tylko dzięki niezapomnianym rolom, lecz także dzięki niezwykłemu, trwającemu pół wieku związkowi z żoną Henryką. Choć nigdy nie pogodził się z jej odejściem, przed śmiercią obiecał jej jedno. Słowa dotrzymał. 18 stycznia 2026 roku Franciszek Pieczka skończyłby 98 lat.
W tym artykule:
Franciszek Pieczka był jednym z najwybitniejszych i najbardziej cenionych polskich aktorów. Widzowie pokochali go za role Gustlika w "Czterech pancernych i psie" oraz Stanisława Japycza w serialu "Ranczo". W swojej imponującej karierze zagrał w ponad 100 filmach i serialach, m.in. w "Ziemi obiecanej", "Potopie", "Konopielce" czy "Quo Vadis".
Ilona Ostrowska o powrocie serialu "Ranczo". "Brakuje mi tego serialu"
Miłość na całe życie
Miłością jego życia była Henryka – żona, z którą przeżył niemal 50 lat. Poznali się jeszcze w czasach studenckich w Warszawie i, jak sam wspominał, było to uczucie od pierwszego wejrzenia.
- Z kolegami adorowaliśmy wtedy Lidkę Korsakównę, która zagrała w "Przygodzie na Mariensztacie" i była słynna. Kiedy siedzieliśmy u niej, zgasło światło i poszedłem je naprawić. Przy skrzynce z korkami majstrowała moja przyszła małżonka. "Może koleżanka pozwoli sobie pomóc?" - zapytałem, ale nie pozwoliła. To była miłość od pierwszego wejrzenia, która trwała tyle lat - wyznał aktor w rozmowie z "Gościem Niedzielnym".
W 1955 roku wzięli ślub i razem wychowali dwójkę dzieci. Pieczka wielokrotnie podkreślał, że to dzięki Henryce mógł w pełni poświęcić się aktorstwu. Była dla niego wsparciem, spokojem i punktem odniesienia, kimś, kto trzymał ich wspólne życie w równowadze.
Nagła śmierć żony
Nagła śmierć Henryki w 2004 roku była dla aktora ogromnym ciosem. Otwarcie mówił o bólu i pustce, które po niej pozostały.
- Po tak długim wspólnym życiu to kataklizm. Na każdym kroku widzę jej rękę. Że tutaj to zrobiła, że tu coś położyła. Otwieram szufladę, a tam jej ręką zapisana kartka. To ja miałem umrzeć pierwszy - mówił w rozmowie z "Na Żywo".
Choć nigdy nie pogodził się z jej odejściem, obiecał Henryce, że się nie załamie i nie zrezygnuje z dalszej pracy na planie filmowym. Grał niemal do końca, pozostając wierny scenie i widzom. Zmarł 23 września 2022 roku w wieku 94 lat.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.