Warnke mówi o byłym mężu. "Podczas mojej ciąży nie schodził z planu"
Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski byli jedną z najpopularniejszych par w polskim show-biznesie. Choć ich związek nie przetrwał próby czasu, wciąż wspólnie wychowują córkę Helenkę. Aktorka w najnowszym wywiadzie otworzyła się na temat macierzyństwa.
W tym artykule:
Katarzyna Warnke gościła ostatnio na kanale Magdy Mołek na YouTube w "Moim stylu", gdzie opowiedziała o blaskach oraz cieniach macierzyństwa. Aktorka nie ukrywała, jak po narodzinach córki zmieniło się jej podejście do życia. Niektórzy mogą być zaskoczeni.
Katarzyna Warnke o trudnych początkach macierzyństwa
- Piotrek w ogóle jest aktorem, który właściwie non stop pracuje. On jest właśnie typem, który nie schodzi z planu i wtedy też nie schodził z planu - podczas mojej ciąży nie schodził i potem jak Helenka była mała, też nie schodził, więc to było bardzo trudne - wyznała Katarzyna Warnke.
Piotr Stramowski o rodzinie patchworkowej i relacji z Kasią Warnke. "Przykro jest patrzeć.."
Aktorka nie ukrywała, że przed narodzinami córki bardzo ceniła czas tylko dla siebie. -W macierzyństwie było dla mnie trudne to, że nie mogłam uciec w żaden sposób, nie mogłam mieć czasu dla siebie, nie mogłam się wyspać - powiedziała gwiazda. Z czasem jednak artystka zrozumiała, jak ważne są relacje z innymi. - Stałam się osobą rodzinną ze względu na dziecko. Jest to drugorzędne czego ja chcę, jako osoba. We mnie matka potrzebuje ludzi wokół siebie (...). Moja Helena kocha jak jest dom pełen ludzi i ja naprawdę dwoję się i troję, żeby w tym domu ktoś tam był oprócz nas - wyjaśniła celebrytka.
Tak doszli do porozumienia po rozstaniu
Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski dziś tworzą szczęśliwą rodzinę patchworkową. Nie zawsze jednak tak było. - Myślę, że jak się ludzie rozstają, to zawsze są jakieś trudne emocje - zdradziła Magdzie Mołek aktorka.
- W tej sytuacji patchworku to jest praca każdej z osób, która jest umieszczona w tej rodzinie, żeby było flow dobre.
Gwiazda nie ukrywała także tego, że na początku trudno było jej rozmawiać z byłym mężem. Musiała jednak zapanować nad swoimi emocjami ze wzgledu na ich wspólne dziecko. - Czasem chce ci się popłakać, bo coś ci się przykrego przypomni, denerwuje cię ten partner, bo z jakichś powodów się rozstaliście. Ja miałam tolerancję na 15 minut. Przez telefon nam się łatwiej gadało, potrafiliśmy godzinami gadać, a fizycznie po prostu 15 minut i mówię: "Już drugiej kawy nie mogę, bo muszę lecieć" i Piotrek o tym wie i się śmiejemy z tego.
- Normalnie jest tak, że rozstajesz się, zamykasz drzwi i masz święty spokój, a tu tak: codziennie telefon: "Jak się czuje Helenka?", Helenka dzwoni do taty na FaceTime, ja go widzę, on mnie widzi i tak w kółko i jeszcze to dziecko, które jest inteligentne i patrzy ci w oczy i sprawdza czy kochasz tatusia. W tym momencie masz ochotę powiedzieć: "Nie kocham tatusia, nie chce już kochać tatusia i nie chcę żeby ktoś tego ode mnie wymagał", ale musisz powiedzieć "Kocham tatusia" (...). To wszystko kosztuje dużo czasu, dużą dyscyplinę, taką że nie można sobie pozwolić właśnie na eksploatowanie wszystkich uczuć, wyrażania się w pełni - tłumaczyła aktorka.
Warnke podkreśliła, że ma dobry kontakt z obecną partnerką Stramowskiego. - W ogóle obserwuję taką tendencję w mężczyznach, że oni dużo szybciej znajdują partnerki. Trudno im być samym, a jednak kobiety potrzebują długofalowego procesu wyjścia ze związku i to się mówi, że to jest zdrowe, nie wiem. U mnie trwało jak klasyczna żałoba, dwa lata.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.