Wzięła z nim ślub. W trakcie wesela już wiedziała
Anna Wyszkoni wróciła do trudnego okresu z początku kariery i opowiedziała o małżeństwie, które - jak przyznała - od początku budziło jej wątpliwości. - Czułam, że to nie jest właściwy człowiek, że to nie jest właściwy moment w moim życiu - powiedziała na antenie radia.
Anna Wyszkoni świętuje obecnie 30-lecie pracy artystycznej. Jubileuszowi towarzyszy trasa "ANIAversary", a także zapowiedź nowego materiału, promowanego singlami "Smuteczek" i "Obłęd". Wokalistka chętnie mówi dziś o planach zawodowych, ale tym razem zdecydowała się również na bardzo osobiste wyznanie dotyczące życia prywatnego sprzed lat.
Adam Konkol chciał pogodzić się z Anią Wyszkoni! Tak gwiazda odniosła się do wpisów kolegi: "Jeśli on chce, NIECH SE KOMENTUJE"
Artystka wróciła pamięcią do czasu, gdy zdobywała popularność jako wokalistka zespołu Łzy. To był moment intensywnego rozwoju kariery, ale także okres dużych zmian w życiu osobistym. Jak przyznała, wejście w dorosłość, macierzyństwo i związek małżeński zbiegły się u niej z ogromną presją oraz szybkim tempem wydarzeń.
"To nie jest właściwy człowiek"
W rozmowie z Maksem Kluziewiczem w programie "Gwiazdy przejmują ESKA.pl" Anna Wyszkoni opowiedziała o kulisach swojego pierwszego małżeństwa. Zdradziła, że decyzja o ślubie nie była w pełni wolna od nacisku otoczenia. Jak mówiła, wpływ miały zarówno realia życia w małej miejscowości, jak i fakt, że była wtedy w ciąży. Najbardziej poruszające okazało się jednak jej wyznanie dotyczące samego dnia ślubu. Wokalistka przyznała, że już w trakcie wesela pojawiło się w niej przekonanie, że popełniła błąd.
- Czułam, że to nie jest właściwy człowiek, że to nie jest właściwy moment w moim życiu. Byłam za młoda, to wszystko działo się za szybko, była za duża presja - powiedziała. Dodała również, że mimo szczerych chęci zbudowania wspólnego życia, z czasem okazało się, że ich drogi zaczęły się rozchodzić. Różnice w obowiązkach, stylu życia i spojrzeniu na przyszłość szybko dały o sobie znać.
Kariera, macierzyństwo i życie w rozjazdach
Problemy pogłębiała codzienność. Były mąż piosenkarki pracował za granicą i przyjeżdżał do domu głównie na weekendy. Tymczasem ona właśnie wtedy wyjeżdżała na koncerty. Taki układ, jak sama oceniła, od początku był bardzo trudny do utrzymania.
W tym samym czasie musiała odnaleźć się w roli młodej mamy. Jej syn Tobiasz urodził się w 2001 roku, kiedy zespół Łzy rozwijał karierę i promował kolejne płyty. Wyszkoni podkreśliła, że ogromnym wsparciem była dla niej matka, która pomagała przy opiece nad dzieckiem podczas jej wyjazdów.
Jak zaznaczyła, godzenie koncertów z domowymi obowiązkami wymagało od niej pełnej mobilizacji. Wracała nad ranem z trasy, a kilka godzin później zaczynała dzień z synem. Dziś mówi o tamtym czasie z większym dystansem, ale nie ukrywa, że był to jeden z najtrudniejszych etapów w jej życiu.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.