"Byłem na dnie". Stracił majątek przez uzależnienie
Gościem najnowszego odcinka programu "Balans" był Norbi, który opowiedział m.in. o swoim uzależnieniu oraz nerwicy, z którą zmaga się od 26 lat. Wokalista otworzył się również na temat trudnych doświadczeń z dzieciństwa, w tym przemocy, jakiej zaznał ze strony ojca. Cały wywiad obejrzysz w naszym materiale wideo.
Od 100 zł do 10 mln zł
Uzależnienie od hazardu zaczęło się niewinnie - od 100 zł, które przegrał w gdańskim kasynie. Stawki jednak szybko wzrosły do niewyobrażalnych kwot. Norbi szacuje, że przegrał łącznie od 7 do 10 mln zł. - W kasynie nie kończyło się na 5 tys. zł, tylko na 55 tys. albo 125 tys. I to było "delikatnie" - wyznał.
Hazard stał się dla niego formą odreagowania po stresujących koncertach. Aby grać, kłamał bez opamiętania - symulował telefony od klientów, a nawet "uśmiercał" bliskich przed kontrahentami, byle tylko mieć pretekst do ucieczki do kasyna.
Ultimatum żony
Punkt zwrotny nastąpił w jego trzecim małżeństwie. Norbi wyczyścił wspólne konto, przegrywając 100 tys. zł, a kolejne 300 tys. zł zabrał jako "zabezpieczenie" na wypadek rozwodu: - Wyczyściłem konto do zera.
Gdy prawda wyszła na jaw, w domu rozpętało się piekło. Artysta wspomina to jako "pluton egzekucyjny pod ścianą". Żona Marzena nie miała zamiaru prowadzić łagodnych negocjacji. Gdy Norbi zadzwonił do niej po przegranej, usłyszał tylko jedno krótkie: - Przyjeżdżaj.
Kiedy w przypływie skruchy obiecał poprawę i zgodził się na specjalistę, żona zareagowała natychmiastowo i nie było mowy o luksusowych klinikach. Marzena postawiła warunek: terapia musi być "twarda" i zwyczajna. - W kolejce czekasz na krzesełku i mówili: "O, Norbi, pijak to jest pijak" - opowiedział o ośrodku w Kielcach. To tam, przepisując wcześniej cały majątek na żonę, zaczął odzyskiwać wolność.
"Masz wrażenie, jakbyś umierał"
Równolegle z uzależnieniem od hazardu Norbi od 26 lat zmaga się z wyniszczającą nerwicą. - Nagle z chłopa 90-kilowego, w miesiąc, dwa, trzy, schudłem do 55 kg. Mówię koniec. Trzeba się żegnać z życiem. Co to jest? Nie wiadomo. AIDS może, jakiś syf się przyplątał po drodze na trasie? Zbadałem wszystko. Neurolog mówi: "Chwileczkę, nerwica, zapraszam" - mówił o momencie, kiedy pojawiły się pierwsze objawy.
- I po prostu czujesz się dobrze, jak się "narąbiesz", bo to jakby łagodzi i rozluźnia mięśnie. Wypijesz alkoholu hektolitry, czujesz się świetnie, ale na drugi dzień jest okropnie. I nie chodzi o kaca, tylko o to, że wracasz do trzeźwości i organizm w moim przypadku reaguje w sposób okropny. Czyli masz wrażenie, jakbyś umierał, usztywniasz się, jest strasznie, ledwo oddychasz, a musisz jechać na trasę. Nie chcesz wyjść na ten występ, no ale wychodzisz - dodał. Co było dalej? Dowiesz się z naszego materiału wideo.