Komornik zlicytował ten dom. Oto co nabywcy zastali w środku
Zakup stuletniego domu na licytacji komorniczej, bez możliwości obejrzenia wnętrza, dla wielu brzmi jak przepis na kłopoty. Mimo niepewności Klaudia Tabor podjęła taką decyzję wraz z mężem. "Dalej mam ciary, kiedy oglądam film z naszego pierwszego wejścia do domu" - wspomina po trzech latach.
W tym artykule:
Klaudia Tabor, autorka instagramowego profilu @klaudia.tab, który obserwuje ponad 23 tys. osób, kupiła wraz z mężem stuletni dom na licytacji komorniczej. Po kilku latach od zakupu Klaudia podzieliła się kadrem, pokazującym efekt modernizacji. Widać na nim odnowione, jasne wnętrze oraz fragment codzienności w wyremontowanym domu - ujęcia z synem. "Na początku wszyscy będą odradzać ci kupno opuszczonego domu z licytacji komorniczej. Będą pisać, że to nadaje się tylko do wyburzenia! To bardzo ważne, żebyś ich nie posłuchała" - napisała w opisie filmu na Instagramie. "Dalej mam ciary, kiedy oglądam film z naszego pierwszego wejścia do domu" - dodała.
Krzysztof Miruć: "Nie ma taniego remontu! Nie ma rzeczy tanich i dobrych."
Kupili dom bez możliwości zobaczenia wnętrza
Nieruchomość kupili bez możliwości wcześniejszego obejrzenia wnętrza, co wiązało się ze znacznym ryzykiem. - Dom miał w sobie coś magicznego, mimo że był w fatalnym stanie. Oboje z mężem kochamy starocie, we mnie tę miłość zaszczepili rodzice, którzy wiele lat zajmowali się renowacją antyków. Ale ryzyko faktycznie było spore. Wiedzieliśmy naprawdę niewiele. Ogłoszenie znaleźliśmy zaledwie dwa tygodnie przed licytacją - mówiła w rozmowie z WP Kobieta.
Cała piwnica była zalana
Po sfinalizowaniu zakupu i przejęciu obiektu para mogła dopiero zweryfikować jego faktyczny stan. Zastali wnętrza w złej kondycji technicznej: zniszczone ściany, zalegające odpady oraz ślady wieloletniego braku użytkowania. - Pamiętam, jak mój tata powiedział: "Dom wygląda dobrze, ale nie wiemy, co jest w piwnicy – może być cała zalana." I rzeczywiście tak było. Mróz zrobił swoje i piwnica była zalana przez uszkodzoną rurę. Ja podeszłam do tego bardzo emocjonalnie, myślę, że to przez fakt, że byłam w ciąży z Jasiem i wszystko odczuwałam podwójnie. Mąż starał się zachować kamienną twarz, żeby choć trochę mnie uspokoić - opowiadała.
Byli zdeterminowani, by wyremontować dom
Mimo problemów para od początku była zdeterminowana, by wyremontować dom. - Planujemy w nim mieszkać i stworzyć tam naszą przestrzeń. Widzimy ogromny potencjał w tym domu i nie wyobrażam sobie go sprzedać lub wynająć. Każdego dnia widzę siebie pijącą kawę na tarasie, który zawsze był moim największym marzeniem, a mój starszy syn powoli zaczyna wybierać dodatki do swojego pokoju, myślę, że wszyscy nie możemy się już doczekać tego momentu przeprowadzki - mówiła.
Prowadzimy badanie dotyczące roli kobiet na rynku pracy, w relacjach i w społeczeństwie. Zachęcamy do wypełnienia krótkiej ankiety TUTAJ.