Brali ją za Polkę, póki się nie odezwała. Gorodecka próbowała ukryć pochodzenie
Wiktoria Gorodecka od lat robi karierę w Polsce, jednak aktorka urodziła się w innym kraju. - Próbowałam ukryć swoje pochodzenie. Choć i tak nie było to możliwe, bo wystarczyło, że się odezwałam i wszyscy słyszeli mój akcent. Dopóki jednak siedziałam cicho, byłam brana za Polkę - opowiada w najnowszym wywiadzie.
Wiktoria Gorodecka ma na koncie wiele ról w głośnych filmach i serialach. Od 2009 jest aktorką Teatru Narodowego w Warszawie. Obecnie głośno o niej za sprawą udziału w programie "Taniec z Gwiazdami", gdzie tańczy w parze z Kamilem Kuroczko. W najnowszym wywiadzie opowiedziała o tym, jak wyglądały początki życia w Polsce. Wyznała także, że wychowywała się bez ojca.
Początki Wiktorii Gorodeckiej w Polsce
Po przyjeździe do Warszawy Wiktoria Gorodecka, a właściwie Gorodeckaja, długo starała się nie wyróżniać. - Nie chciałam, żeby w oczy rzucało się, że jestem ze Wschodu. Próbowałam ukryć swoje pochodzenie. Choć i tak nie było to możliwe, bo wystarczyło, że się odezwałam i wszyscy słyszeli mój akcent. Dopóki jednak siedziałam cicho, byłam brana za Polkę - wyjaśniła. To były zupełnie inne czasy, gdy Polska dopiero otwierała się na przyjezdnych ze Wschodu. Wiktoria Gorodecka przyznaje, że wówczas spotykała się z wieloma uprzedzeniami i stereotypami.
Janja Lesar staje w obronie Rafała Maseraka po słowach Minge! Mówi wprost, czy czuje się niekomfortowo w tańcu z kobietą
- Zdarzało mi się słyszeć: "Oddajcie nam Wilno. Wilno jest nasze". Wiele osób ze Wschodu szukało wtedy pracy w Polsce, więc byłam wrzucana do jednego wora. Spotykałam ludzi, którzy zakładali, że jestem sprzątaczką. Nie mieściło im się w głowie, że zajmuję się czymś innym. Gdy z kolei zaczęłam stawiać pierwsze kroki w branży filmowej, obsadzano mnie wyłącznie w rolach rosyjskich prostytutek - wspominała w Plejadzie.
Aktorka na początku nie znała polskiego. - Dopiero po dziewięciu miesiącach zaczęłam otwierać buzię. Cały czas uczyłam się, ale bałam się odezwać. Wiedziałam, że na pewno coś źle powiem i usłyszę, że jestem ze Wschodu - dodała. Z czasem zaczęła coraz odważniej stawiać czoła przeciwnościom. Nie poddała się mimo trudnych doświadczeń. To właśnie siła charakteru pozwoliła jej przetrwać. - Pierwsze lata w Polsce były dla mnie bardzo trudne. Wiedziałam jednak, że nie mogę się użalać nad sobą, tylko muszę walczyć. Obudził się we mnie zew fighterki. Mój charakter nie pozwoliłby mi wrócić na Litwę - mówiła.
Spotkanie z ojcem po latach
Wiktoria Gorodecka wychowywała się bez ojca, spędzając dzieciństwo pod opieką matki i babci, co odcisnęło piętno na jej dorosłym życiu. Po wielu latach aktorka zdecydowała się na ważny krok - poznanie swojego ojca. - Tatę poznałam niedawno. To przyszło naturalnie, jakby we mnie samej pojawił się cichy głos, który powiedział: "To już czas". I poszłam za tym - opowiadała.
- Kiedy się zobaczyliśmy, nie było wielkich słów ani gestów. Raczej coś spokojnego, głębokiego. Poczułam, że część mnie ma w nim swoje odbicie - dodała w wywiadzie. Aktorka podkreśliła, że choć nie planuje budować tej relacji na siłę, spotkanie miało dla niej duże znaczenie. - Wystarczy mi świadomość, że on istnieje i że ja już wiem, kim jest - podsumowała w Plejadzie.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!