Zrobiła sobie zęby w Turcji. Przeraża, co stało się potem
Miała być szybka metamorfoza uśmiechu i ogromna oszczędność. Zamiast tego - wielomiesięczne powikłania i życie z infekcją. 41-letnia Leanne Abeyance podzieliła się swoją historią.
Turystyka medyczna kusi coraz niższymi cenami i krótkim czasem oczekiwania na zabiegi. Historia Leanne Abeyance z Wielkiej Brytanii pokazuje jednak, że oszczędności mogą mieć wysoką cenę. Po zabiegu stomatologicznym wykonanym w Turcji kobieta przez ponad rok zmaga się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.
Tańszy zabieg za granicą
41-letnia Leanne Abeyance zdecydowała się na wyjazd do Antalyi, gdzie poddała się zabiegowi wszczepienia czterech implantów stomatologicznych. W Wielkiej Brytanii koszt takiej procedury oszacowano na około 50 tys. funtów. Turecka klinika była znacznie tańsza - pacjentka wpłaciła trzy tys. funtów.
Siwiec o operacji zatok: "Co ja w tym nosie miałam! Lata zaniedbań!"
Zabieg wykonano w znieczuleniu miejscowym. Obejmował on podniesienie zatoki szczękowej, przeszczep kości, usunięcie licówek oraz założenie implantów. Kobieta relacjonowała, że mimo znieczulenia odczuwała ból. - Przy przeszczepie kości czułam, jakby młotek uderzał w bok mojej twarzy - wspominała, cytowana przez BBC.
Pogarszający się stan po powrocie i szokujące wyniki badań
Dwa dni po zabiegu, gdy ból i opuchlizna uniemożliwiały jej jedzenie i sen, założono tymczasowe zęby na implanty. Po powrocie do Wielkiej Brytanii stan zdrowia Leanne gwałtownie się pogorszył. Nie mogła oddychać przez nos i była leczona z powodu zapalenia zatok, jednak antybiotyki nie przynosiły poprawy.
W Anglii odmówiono jej dalszego, refundowanego leczenia, argumentując, że zabieg wykonano za granicą. Kobieta zgłosiła się więc do prywatnego dentysty, który wykonał zdjęcia rentgenowskie. Badania wykazały, że implanty przebijają nos. Tymczasowe zęby usunięto, a pacjentce założono protezę.
Stan zdrowia kobiety nadal się pogarszał. Ostatecznie trafiła na oddział otorynolaryngologiczny w Princess Royal Hospital w Telford. Lekarze stwierdzili, że z powodu rozległej infekcji nie mogą usunąć implantów.
Prawie 18 miesięcy po zabiegu Leanne Abeyance przyznała, że zmaga się z nawracającymi infekcjami nosa i codziennie przyjmuje leki na receptę.
- Implanty trzymają moją twarz w całości, ale wszystko jest zainfekowane - mówi kobieta, cytowana przez BBC. Niedawno przeszła kolejną operację, a efektami podzieliła się w sieci.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl