"Zostało mi 400 zł na koncie". Otwarcie mówiła o rzuceniu etatu
Jaśmina Polak po ponad dekadzie pracy w największych polskich teatrach zdecydowała się zrezygnować z etatu i szukać własnej drogi artystycznej. Teraz gruchnęła informacja o jej roli w nowej adaptacji "Nocy i dni", przygotowywanej przez Netflix.
W tym artykule:
Media zelektryzowały ostatnie doniesienia przekazane przez Netflix - powstanie nowa adaptacja jednej z największych polskich powieści, "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. Według ustaleń serwisu NaEkranie.pl, w rolę Bogumiła Niechcica ma wcielić się Tomasz Schuchardt. Barbarę Niechcic zagra z kolei Jaśmina Polak.
Aktorka pochodzi z artystyczno-sportowej rodziny. Jej ojcem jest Wiktor Polak, znany kierowca rajdowy, a brat Piotr Polak jest aktorem i – podobnie jak ona – absolwentem PWST w Krakowie.
Ernest Bryll komentuje „Lalkę”. Twierdzi, że Łęcka „olała” Wokulskiego
Decyzja o odejściu z teatru
Aktorka występowała w filmach ("Hardkor Disko", "Miasto 44", "Zielona granica") oraz serialach ("Wzgórze psów", "Odwilż"). Związana była też ze sceną teatralną - z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie i Nowym Teatrem w Warszawie, współpracowała z Krzysztofem Warlikowskim, Janem Klatą, Anną Smolar, Agnieszką Jakimiak i Mateuszem Atmanem.
Podjęła jednak decyzję o wycofaniu się z teatru. - Po ponad dekadzie pracy w zespołach teatralnych pierwszy raz nie jestem na etacie - przyznała w rozmowie z "Miesięcznikiem Teatr".
– Odchodziłam przede wszystkim do czegoś innego – do miejsca, w którym cały czas nie rozmawia się o teatrze. Jak odeszłam, zobaczyłam, ile przestrzeni ten teatr pochłania – ciągle się na niego narzeka, psioczy, po wyjściu z teatru bez przerwy się o nim gada i zamęcza innych ludzi – dodała.
Decyzja o odejściu z etatu nie była ucieczką od pracy, lecz od systemu. Polak podkreśla, że dopiero poza instytucją poczuła ulgę i twórczą swobodę.
Nie zawsze na wszystko starcza
O cenie, jaką płaci za niezależność, Jaśmina Polak mówi bez upiększeń. – 80 proc. mojej energii idzie na liczenie, czy starczy na czynsz i terapię. Ale wolę to niż życie w instytucji – przyznała. Pierwsze miesiące po odejściu z etatu były dla niej testem wytrzymałości. Strach dotyczył nie tylko pracy, ale całego codziennego funkcjonowania.
– Czułam paniczny lęk, że nie wiem, jak żyć poza systemem, że nie będę umiała się odnaleźć bez struktury, no i że nie mam stałego dochodu i nie będę miała skąd wziąć pieniędzy – i na bieżące wydatki, i na nagłe, takie jak szpital dla psa – przyznała w rozmowie z "Miesięcznikiem Teatr".
Niezależność oznacza dla Polak życie od projektu do projektu i nieustanne balansowanie na granicy bezpieczeństwa.
– Czasem jest lepiej, czasem gorzej, jednym razem mogę zapłacić bez problemu, innym razem wydaję ostatnie pieniądze. Dziś powiedziałam terapeucie prawdę: "Zostało mi 400 zł na koncie, ale zapłacę". Nie umiałabym nie zapłacić – wyznała.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.