"Czułam strach". Tłumaczyła wystąpienie Putina na żywo
Ostatnio w mediach społecznościowych zrobiło się głośno za sprawą nagrania, w którym Magda Fitas-Czuchnowska tłumaczyła na żywo wystąpienie Donalda Trumpa. Najtrudniejszym zawodowym wyzwaniem było jednak tłumaczenie przemówienia Władimira Putina.
Magda Fitas-Czuchnowska to jedna z najbardziej doświadczonych tłumaczek konferencyjnych i symultanicznych w Polsce. Od ponad 30 lat tłumaczy na żywo słowa polityków, dyplomatów i ekspertów naukowych, łącząc perfekcyjną znajomość języka z ogromnym profesjonalizmem. Specjalizuje się w sytuacjach wymagających precyzji i błyskawicznej reakcji, gdy każde słowo może mieć realne konsekwencje.
Iran usiądzie do stołu z USA. Ekspert: Możemy się jeszcze zaskoczyć
Najtrudniejsze doświadczenie: tłumaczenie Putina
Jedno tłumaczenie szczególnie zapadło jej w pamięć. - To było chyba jedyne tłumaczenie w moim życiu, kiedy naprawdę czułam strach. Nie stres. Strach. Fizyczny - wspominała w rozmowie z Onetem sytuację, gdy tłumaczyła na żywo słowa Władimira Putina. Wiedziała bowiem, że każde zdanie może mieć realne konsekwencje.
- Siedziałam sama w małym pomieszczeniu. Słuchawki, monitor, przekaz na żywo. I to jest zupełnie inne uczucie niż tłumaczenie nagrania. Kiedy tłumaczysz materiał z odtworzenia, wiesz już, że świat się nie zawalił. A tutaj masz świadomość, że historia dzieje się właśnie teraz — w tej sekundzie — i że to, co on powie, może mieć realne konsekwencje za godzinę albo dwie - dodała.
Tłumaczka czuła się niekomfortowo w tej sytuacji i odczuwała realny strach. - Putin zaczął mówić spokojnie. Bardzo spokojnie. Prawie monotonnie. Ale im dłużej mówił, tym robiło się zimniej. W jego głosie było coś lodowatego: bez emocji, bez wahania. A mówił o rzeczach strasznych. Czułam, jak przechodzą mnie ciarki - mówiła.
Obciążająca okazała się niepewność. - Putin mógł wtedy powiedzieć wszystko: że wchodzą, atakują Warszawę; że właśnie zaczęła się wojna. A ja w tej samej sekundzie muszę to wypowiedzieć po polsku. Bez chwili zastanowienia. Bez możliwości sprawdzenia jakichkolwiek informacji. Bez możliwości cofnięcia tego, co powiedziałam - czytamy w wywiadzie w kobieta.onet.pl.
Praca tłumacza wymaga skupienia
Tłumaczka przyznała, że jednym z największych wyzwań w tłumaczeniu na żywo są osoby o chaotycznym stylu wypowiedzi.
- Są też tacy jak Trump — jednocześnie nieprzewidywalni i zaskakująco powtarzalni. Nigdy nie wiesz, co za chwilę powie, myśli skaczą, pojawiają się dygresje. Ale kiedy już wpadnie w jakiś wątek, potrafi go "wałkować" bez końca - dodała.
Tłumaczenie Donalda Trumpa na żywo to doświadczenie, które wymaga pełnej koncentracji i odporności na stres. - W takich momentach naprawdę nie ma miejsca na moje emocje. Czy mnie irytuje, czy nie — to bez znaczenia. Mózg jest całkowicie zajęty zadaniem - wyjaśniła.
Podczas ostatniego z tłumaczeń niektórzy odbiorcy nagrania uznali, że Fitas-Czuchnowska ironizuje wypowiedź Trumpa, ale tłumaczka wyjaśnia, że nie miała takich intencji. - Uzasadnioną krytykę przyjmuję. Ale jeśli wiem, że tłumaczyłam wiernie, to mnie to nie rusza. Jeśli ktoś ma problem z brzmieniem tłumaczenia, niech posłucha oryginału. Jeśli nie podoba mu się to, co zostało powiedziane — niech ma pretensje do mówcy, nie do tłumacza - dodała w rozmowie z Onetem.
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.